To był prawdziwy emocjonalny rollercoaster dla fanów motoryzacji w Polsce. Jeszcze kilka dni temu nad jedynym w kraju obiektem z homologacją FIA wisiało widmo definitywnego końca. Dziś, zgodnie z planem, Tor Poznań oficjalnie zainaugurował sezon 2026.
Wszystko zaczęło się we wtorek, 14 kwietnia, gdy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) wydał decyzję o natychmiastowym zamknięciu toru. Powód? Przekroczenie norm hałasu o 5 decybeli. W sieci zawrzało – fani, zawodnicy i eksperci grzmieli, że to „śmierć polskiego motorsportu”. Zwłaszcza, że tor w Przeźmierowie istnieje od 1977 roku i sąsiaduje z hałaśliwym lotniskiem Ławica.
Zareagowali – wszyscy. Automobilklub Wielkopolski natychmiast wniósł sprzeciw. Interweniowało między innymi Ministerstwo Sportu. W środę wieczorem nastąpił przełom. GIOŚ wstrzymał wykonanie decyzji.
Mimo wcześniejszej niepewności, oficjalne otwarcie sezonu odbyło się zgodnie z planem. Atmosfera na miejscu była gęsta od emocji – nie tylko tych spalinowych, ale i tych związanych z „uratowaniem” obiektu.
– Na wtorek do Ministerstwa Sportu i Turystyki zwołałem okrągły stół dotyczący przyszłości Toru Poznań i motoryzacji. Będą tam przedstawiciele władz Poznania i Tarnowa Podgórnego, Ministerstwa Klimatu i GIOŚ. Będzie Krzysztof Hołowczyc i wiele innych osób, które ta sprawa poruszyła. Tor Poznań to miejsce, które jest symbolem i tu rozwija się sport. Tu szkolą się również żołnierze i służby. To ważne miejsce nie tylko na mapie Wielkopolski i Poznania, ale całego kraju – powiedział Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki.
Choć dziś świętowane jest otwarcie sezonu, sytuacja prawna toru wciąż jest niejasna. Automobilklub Wielkopolski złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Na ten moment tor działa na dotychczasowych zasadach.
Sytuacja pokazała, że polska społeczność motoryzacyjna potrafi zrobić hałas nie tylko na wydechu, ale i w obronie swojego ukochanego sportu. Pytanie tylko, czy druga strona sporu – niektórzy mieszkańcy przyległych do toru kilku ulic Przeźmierowa, zawieszą swoje protesty, czy nadal będą starać się o zamknięcie uciążliwego dla nich sąsiada?






















Fot. M. Melanowicz







