Dziesiąty mistrzowski sezon Lecha Poznań dobiegł końca. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej Kolejorz podjął Wisłę Płock. Chociaż mecz był dla poznańskiej drużyny tylko formalnością, bo tytuł zapewniła sobie tydzień wcześniej, to emocji na stadionie nie brakowało.
Mistrzowie Polski wchodzili na boisko powitani przez kibiców z wielkim entuzjazmem. Mogli też grać z dużą swobodą. Wynik meczu nie miał już żadnego znaczenia oprócz statystyk. Piłkarze nie odpuścili i grali z zaangażowaniem. Czysta głowa pozwoliła im także na odrobinę – nie zawsze strategicznej – fantazji w grze. W 29. minucie spotkania fantastycznym i technicznie bezbłędnym strzałem popisał się Luis Palma. Wykonując wolnego z 20 metrów od bramki trafił w samo okienko. Od tego momentu Lech Poznań prowadził 1:0. Pod koniec pierwszej połowy meczu gospodarze niemal nie opuszczali połowy rywali ostrzeliwując bramkę gości. Wynik jednak się nie zmienił.
Druga połowa zaczęła się niefortunnie dla Lecha Poznań. Piłkarze Wisły wykorzystali nieuwagę zawodników Lecha Poznań i w 48. minucie meczu wynik wyrównał Rogelj. Lech odpowiedział walką. Drugie trafienie dla Lecha Poznań zaliczył w 60. minucie Patrik Wålemark. A pięć minut później euforię wśród kibiców wywołał Bartosz Mrozek broniąc rzut karny podyktowany przez sędziego na rzecz gości. W doliczonym czasie gry goście ponownie wyrównali wynik. Strzelcem bramki, która odebrała Lechowi zwycięstwo w ostatnim meczu sezonu okazał się Marcin Kamiński były piłkarz poznańskiej drużyny.
Licznik punktów Lecha w zakończonym sezonie Ekstraklasy zatrzymał się na 60 punktach. Poznaniacy jako jedyni w tej edycji rozgrywek przekroczyli barierę 60 punktów. Wicelider stawki – Górnik Zabrze zdobył 56 punktów. Przede wszystkim jednak Lech Poznań wywalczył dziesiąty w historii tytuł Mistrza Polski.















fot. wpoznaniu.pl






