Niels Frederiksen nie będzie mógł prowadzić Lecha Poznań z ławki w czwartkowym meczu z KÍ Klaksvík. UEFA zawiesiła trenera za zbyt późne pojawienie się zespołu na boisku po przerwie w spotkaniu z Aarhus GF. Duńczyk przyznał, że odpowiedzialność za tę sytuację spada na niego. Wiadomo już również, kto zastąpi go przy linii bocznej.
Lech Poznań przygotowuje się do pierwszego spotkania z KÍ Klaksvík w III rundzie eliminacji Ligi Europy. Przed meczem odbyła się konferencja prasowa, podczas której jednym z głównych tematów była kara nałożona przez UEFA na Nielsa Frederiksena.
Szkoleniowiec Kolejorza nie będzie mógł zasiąść na ławce podczas czwartkowego spotkania. Powód? UEFA ukarała go za opóźnienie rozpoczęcia drugiej połowy meczu z Aarhus GF. Lech zbyt późno pojawił się na murawie.
– Wynika to z tego, że wyszliśmy zbyt późno na drugą połowę. Takie są regulacje, takie są przepisy w rozgrywkach UEFA, że musisz stawić się na boisku oraz w tunelu w określonym czasie i kara za nieprzestrzeganie tego przepisu spada na trenera. Musimy w przyszłości uważać na tego typu sytuacje. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to jest moja odpowiedzialność, żeby drużyna wyszła zgodnie z tymi przepisami o czasie w określone miejsce i to jest też przyczyną, dlaczego jutro mnie nie będzie na ławce – powiedział Frederiksen.
Trener będzie obecny na stadionie. UEFA nie pozwoli mu jednak przebywać w pobliżu ławki Lecha ani kontaktować się ze swoim sztabem podczas meczu.
– Podstawowe zasady w kontekście mojego jutrzejszego zawieszenia stanowią o tym, że nie mogę być oczywiście na ławce w trakcie spotkania, nie mogę znajdować się w pobliżu także mojego sztabu szkoleniowego, więc to miejsce na pewno będzie stosunkowo oddalone od tej strefy. Wiemy, że w żaden sposób nie będę mógł kontaktować się z moim sztabem, jest to zabronione – tłumaczył.
Frederiksen spodziewa się, że spotkanie obejrzy z jednej z wyżej położonych części stadionu.
– Spodziewam się, że będę oglądał ten mecz gdzieś na trybunie na górze, być może w loży prezydenckiej – dodał.
To on zastąpi Frederiksena
W roli pierwszego trenera Lecha podczas meczu z KÍ Klaksvík wystąpi Andreas Hagen. Frederiksen przekonuje, że nie będzie to dla zespołu żadna rewolucja.
– Od czasu, kiedy ja tutaj jestem pierwszym trenerem, przeprowadzamy pewne procesy w klubie w pewien określony sposób, który zakłada podział odpowiedzialności pomiędzy członków sztabu, ale także pomiędzy całą drużynę, pomiędzy piłkarzy, bo oni też tę odpowiedzialność oczywiście mają. Myślę, że to nie będzie dla nich dziwna sytuacja, że właśnie Andreas będzie stał przy linii, bo przecież na co dzień też mają stały kontakt, funkcjonuje on blisko drużyny, tak jak każdy z członków naszego sztabu – mówił Duńczyk.
Frederiksen zwrócił również uwagę na doświadczenie Hagena.
– Andreas dysponuje dużym doświadczeniem jako pierwszy trener. Zdaję sobie sprawę z tego, że rywalizował też w Europie. A poza tym jego dużą umiejętnością jest to, że potrafi analizować mecz na bieżąco i wie, czego drużynie potrzeba w kluczowych i danych momentach – powiedział.
Lech spodziewa się defensywnego Klaksvíku
Poznaniacy muszą przygotować się na rywala, który w poprzedniej rundzie bardzo dobrze radził sobie w defensywie. KÍ Klaksvík wyeliminował Žalgiris Kowno, tracąc w całym dwumeczu tylko jednego gola.
Frederiksen spodziewa się, że także w Poznaniu Farerzy skupią się przede wszystkim na zabezpieczeniu własnej bramki.
– Spodziewamy się tego, że rywal będzie bronił dobrze i ten mecz będzie dla nas trudny. Bierze się to z tego, że Klaksvík dysponuje bogatym doświadczeniem, jeżeli chodzi o grę z dużymi drużynami. Wie, w jaki sposób radzić sobie w tego typu spotkaniach. Można powiedzieć, że są specjalistami od tego typu meczów. Spodziewamy się tego, że rywal będzie często w defensywie, że będzie bronił wszystkim, czym dysponuje – analizował trener Lecha.
Jego zdaniem kluczowe będzie tempo gry.
– Różnica pomiędzy takimi meczami, a tymi z drużynami, które preferują nieco bardziej otwarty styl gry, jest w tempie, które my narzucamy, mając piłkę przy nodze. To o to się wszystko rozchodzi, żeby być w swoich poczynaniach szybkim, żeby używać małej liczby kontaktów, kiedy już mamy piłkę przy nodze, żeby nasi zawodnicy pozostawali ruchliwi. Jeżeli w naszych poczynaniach będziemy zbyt powolni w tym, co robimy na boisku, to mogą się pojawić trudności – tłumaczył Frederiksen.
Lech będzie również próbował wykorzystać przestrzeń za linią obrony oraz sytuacje po odbiorze piłki wysoko na połowie przeciwnika. Szkoleniowiec zwrócił uwagę także na stałe fragmenty gry.
– Oczekuję wciąż od moich zawodników tego, że będziemy wykonywać ruchy za linię obrony, mimo że rywal będzie ustawiony nisko. To też nam na pewno pomoże. Myślę, że dużą rolę mogą odegrać stałe fragmenty zarówno pod naszą jak i pod bramką przeciwnika – powiedział.
Agnero chce wykorzystać swoją szansę
Na konferencji pojawił się również Yannick Agnero. Napastnik w ostatnim spotkaniu z Wieczystą Kraków zdobył bramkę.
– To jest bardzo ważne dla mnie, żeby pozostawać w pełni profesjonalnym, skupiać się na pracy codziennej, na treningach i żeby naciskać. Na tym się najmocniej teraz koncentruję. Także, żeby wykorzystywać w jak najlepszy sposób szanse, które są mi dane przez trenera. Oczywiście to nie ja ustalam skład, ale chcę naciskać, chcę otrzymywać tych szans jak najwięcej – odpowiedział Agnero.
„Musimy naciskać”
Agnero zapytano również o doświadczenie w grze przeciwko zespołom, które ustawiają się głęboko i koncentrują na obronie.
– Oczywiście, że miewałem w swojej karierze mecze przeciwko tego typu drużynom, które są ustawione niżej. Myślę, że mogę to nazywać dosyć dużym doświadczeniem, jeżeli chodzi o występy z takimi przeciwnikami i myślę, że też mogę w takich spotkaniach pokazywać swoją jakość – stwierdził zawodnik.





