Pierwsze spotkanie Lecha Poznań w tegorocznej rundzie ligowej Ligi Europy nie należało do łatwych doświadczeń. Anglicy nie pozostawili złudzeń i już w pierwszej połowie zdobyli znaczną przewagę nad zawodnikami z Poznania.
Szczególnie bolesna dla piłkarzy i fanów Lecha Poznań okazała się pierwsza połowa meczu. Nie tylko dlatego, że to właśnie podczas tej odsłony spotkania zawodnicy Crystal Palace zdobyli trzy gole. Czarę goryczy dopełniła całkiem niezła gra Lecha Poznań, która przyniosła kilka okazji do nawiązania walki. Te jednak nie zostały wykorzystane. Sam początek spotkania należał do gospodarzy. Pierwszy gol padł w 10 minucie spotkania. Na listę strzelców wpisał się Yeremi Pino.
Po stracie gola Lech Poznań miał swój najlepszy okres w trakcie meczu. Chwilową dominację na boisku przerwał jednak Chris Richards w 27 minucie. Trzecia bramka wpadła w 34 minucie spotkania po rzucie karnym. Stały fragment gry sędzia podyktował po przewinieniu Radosława Murawskiego. Szansę wykorzystał Jorgen Larsen z 11 metrów pokonując Mateusza Lisa. Po kolejnych 11 minutach piłkarze z Poznania schodzili do szatni z trzema bramkami straty.
W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się aż do samej końcówki. Wtedy piłkarze z Poznania rzucili się do ataku. Mimo, że gracze pokazali charakter musieli uznać wyższość rywali. W 77 minucie żółtą kartkę obejrzał Radosław Murawski. W samej końcówce meczu piłkarz zaatakował jednego z rywali za co sędzia ukarał do kolejną a w konsekwencji wyrzucił go z boiska. Ostatnim akcentem spotkania była czwarta bramka dla gospodarzy. Ostatnią bramkę dla Londyńczyków zdobył Eddie Nketiah.
Pierwsze spotkanie ligowe w europejskich pucharach zakończyło się wynikiem 0 do 4. Piłkarze Lecha zaprezentowali się z dobrej strony widać było jednak znaczną różnicę w grze obu zespołów. Następne spotkanie Kolejorza w Lidze Europy zaplanowane jest na 15 października. Tym razem rywalami Poznaniaków będzie Bayern Leverkusen.








