Eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji wraz z pracownikami Muzeum Martyrologii Wielkopolan odczytują inskrypcje zostawione przez więźniów obozu koncentracyjnego w Forcie VII.
Fort VII został utworzony 10 października 1939 roku. Do czasu jego likwidacji w kwietniu 1944 roku przeszło przez niego około 40 tysięcy osób. Kilkanaście tysięcy zostało zamordowanych. Niemcy zniszczyli dokumentację obozową, dlatego od lat muzealnicy odtwarzają listę więźniów na podstawie zachowanych materiałów i relacji.
Pracownicy muzeum zinwentaryzowali w poznańskim forcie ponad 1400 cegieł, na których są napisy lub ślady po nich zostawione przez więźniów obozu. W środę, 5 sierpnia, zaczęli badać je policyjni eksperci wykorzystujący specjalistyczny sprzęt, ułatwiający odczytanie zatartych napisów sprzed ponad 80 lat.
– Eksperci zdecydowali, że w pierwszej kolejności badania obejmą wykonanie specjalistycznej fotografii w świetle widzianym, a także w ultrafiolecie i podczerwieni. Najnowsze osiągnięcia nauki, a co za tym idzie, nowoczesne techniki kryminalistyczne umożliwiają odczytanie napisów niewidocznych gołym okiem. Policjanci będą porównywać również podpisy pozostawione na murach z próbkami pisma odręcznego, które w przeszłości dostarczyły rodziny więźniów. Osoby zaangażowane w realizację projektu liczą na to, że badania pomieszczeń fortu pozwolą na odnalezienie wiadomości, listów czy fragmentów przedmiotów ukrytych przez więźniów między cegłami lub w spoinach murów. Do tego zostanie wykorzystany specjalny endoskop kryminalistyczny – informuje Iwona Liszczyńska z Wielkopolskiej Policji.
Wstrząsające napisy o dużej wartości historycznej
Więźniowie na cegłach zapisywali swoje imiona, nazwiska czy daty urodzenia, by coś po nich zostało. Niektórzy nawet zostawiali na cegłach dłuższe notatki z ważnymi informacjami.
– Jak więzień uznał, że jakieś ważne wydarzenie miało miejsce, to je zapisywał. Jedna notatka brzmi mniej więcej tak: „7 lipca 1942 roku rozstrzelani zostali:”. No i autor tej notatki na cegle wymienia nazwiska tych więźniów, którzy zostali rozstrzelani. Wśród nich jest Adolf Bniński, czyli pierwszy delegat rządu na ziemie wcielone do Rzeszy – tłumaczy Jacek Kaczmarek, kierownik Muzeum Martyrologii Wielkopolan.



















