Dzień Wszystkich Świętych to dla wielu osób czas wspominania bliskich i odwiedzania ich grobów. Wśród tych, którzy 1 listopada wybrali się na cmentarz, był również prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. W mediach społecznościowych podzielił się bardzo osobistą historią o dwóch ojcach.
Jacek Jaśkowiak poinformował, że tego dnia odwiedził wraz z synem groby obu swoich ojców. Jak przyznał, pierwszy z nich zginął, gdy przyszły prezydent Poznania był jeszcze dzieckiem. Strata była dla niego ogromnym przeżyciem.
– Zawalił się wtedy mój cały świat, bo byłem z nim bardzo mocno związany – napisał.
Przez kolejne lata Jaśkowiak żył wspomnieniem biologicznego ojca, a właściwie jego wyobrażeniem. Z czasem w jego życiu pojawił się jednak ktoś, kto miał go zastąpić. Ktoś, kto stał się dla niego ojcem — ojczym, który zmarł sześć lat temu.




Nie nazywał go ojczymem
W swoim wpisie prezydent Poznania podkreślił, że nigdy nie zwracał się do niego inaczej niż „ojciec”. Początkowo szczególnie doceniał bezpieczeństwo materialne, jakie zapewnił rodzinie. Z perspektywy czasu coraz większe znaczenie mają dla niego jednak inne rzeczy.
Jaśkowiak wspominał przede wszystkim dobroć ojczyma, zbudowaną z nim więź i atmosferę rodzinną, którą udało się stworzyć dzięki jego obecności.
– Z biegiem czasu jednak, bardziej niż wsparcie czysto bytowe, doceniam to, jakim dobrym był człowiekiem, jakie potrafił ze mną zbudować więzi i jaką fajną byliśmy dzięki niemu rodziną. Będę mu za to zawsze wdzięczny – napisał.
Swoją refleksję zakończył słowami, które szczególnie mocno wybrzmiewają w dniu poświęconym pamięci zmarłych:
– Życzyłbym wszystkim takiego ojca, jakiego ja miałem ojczyma –.










