Pogrom przy Bułgarskiej i wielki krok w kierunku Ligi Europy. Lech siedem, FC Thun zero

W czwartek przy Bułgarskiej Lech gościł mistrza Szwajcarii. Jest to ostatni dwumecz w drodze do wymarzonej Ligi Europy. Rywalizacja zapowiadała się ciekawie. Liga szwajcarska jest bowiem uznaną w Europie siłą. Reprezentanci tego kraju często rozgrywają kampanie w Lidze Europy i dosyć regularnie w Lidze Mistrzów. Tego co wydarzyło się w tym meczu, nie przewidziałby chyba nikt. Można określić to jednym słowem “koncert”. Gracze Lecha w rolach pierwszoplanowych, reprezentanci FC Thun nie prezentowali poziomu godnego do określenia ich nawet tymi drugoplanowymi.

Niesamowita pierwsza połowa

Lech absolutnie zdominował swojego przeciwnika. Zawodnicy FC Thun nie byli w stanie stworzyć żadnych okazji. Dodatkowo zawodnicy Kolejorza byli niesamowicie skuteczni i zdyscyplinowani. Wysoki pressing sprawiał, że piłka przez większość czasu była na połowie mistrza Szwajcarii.  

Dyspozycja niemal każdego zawodnika była szczytowa. Szczególnie wyróżniał się Patrik Walemark, który w dziesiątej i dwudziestej piątej minucie pokonywał bramkarza rywali. Szwed wyglądał niesamowicie energicznie, każda akcja z jego udziałem była zagrożeniem dla przeciwnika. Niestety Walemark zszedł przed końcem pierwszej połowy ze względu na kontuzję. Biorąc pod uwagę dobry początek sezonu skrzydłowego, kibice z pewnością liczą, że zmiana wynikała z chęci ograniczenia potencjalnej kontuzji do minimalnego czasu. Swoje bramki zdobyli również Allahyar Sayyadmanesh, Mateusz Skrzypczak i Radosław Murawski.  Po czterdziestu pięciu minutach tablica wskazała wynik pięć do jednego. 

Fot. wPoznaniu.pl

Spokojna druga połowa

Drugie czterdzieści pięć minut to spokojniejsza i bardziej uporządkowana część tego meczu. Wszystko rozpoczęło się od bramki autorstwa Hakansa. Następnie mecz zaczął zwalniać. Wyglądało to jakby mistrzowie Szwajcarii bali się stracić kolejne gole i dystans do Lecha. W jednym wypadzie pod bramkę Mateusza Lisa zdołali nawet zdobyć bramkę. Nie została jednak ona uznana ze względu na minimalnego spalonego. Gwóźdź do trumny wbił Robert Gumny podwyższając wynik na pokaźne siedem do zera. 

Podsumowanie  

Po spektaklu przy Bułgarskiej Lech jest o mały kroczek od awansu do fazy ligowej Ligi Europy. Jest to wspaniała informacja. Mistrz Polski jest na najlepszej drodze do wykonania kroku do przodu. Rozgrywki Ligi Konferencji to oczywiście wspaniała sprawa, jednak możliwość rywalizacji o stopień wyżej to dowód na rozwój, który przechodzi drużyna. Rewanż w Szwajcarii odbędzie się w czwartek dwudziestego siódmego sierpnia o godzinie dwudziestej.

Fot. wPoznaniu.pl

Czytaj także: Tego zawodnika Lecha w FC Thun obawiają się najbardziej

Adam Suwary
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl