Emocjonująca końcówka jubileuszowego LOTTO 25. Poznań Maratonu. Czterech pierwszych zawodników pojawiło się na mecie w odstępie zaledwie 59 sekund. Ostatecznie zwyciężył reprezentant Etiopii Geleto Barecha, który pokonał 42,195 km w czasie 2:11:35.
Barecha od drugiego na mecie Hiskela Tewelde z Erytrei był szybszy zaledwie o 11 sekund. Trzeci Peter Kipkemei Limo z Kenii stracił do zwycięzcy 43 sekundy, a czwarty Elvis Chebor Tabarach – 59 sekund.
Różnice na finiszu były naprawdę niewielkie, szczególnie jak na dystans maratoński.









Pierwszy Polak ósmy
Najlepiej z Polaków spisał się Mateusz Lipiński. Zawodnik z numerem 15 ukończył maraton na ósmej pozycji w klasyfikacji generalnej, uzyskując czas 2:24:21. Do zwycięzcy stracił 12 minut i 45 sekund.
Kolejni Polacy pojawili się już poza pierwszą dziesiątką. Piotr Brzoska był 11. z czasem 2:35:20, Andrzej Sadowski zajął 12. miejsce – 2:35:49, a Jakub Gorzelanczyk zakończył rywalizację na 13. pozycji z wynikiem 2:36:50.






Najszybsza kobieta z Kenii
W rywalizacji kobiet najlepsza okazała się Kenijka Betty Chepkowny. Na metę wbiegła z czasem 2:29:33, co dało jej dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej.
Drugą kobietą była reprezentantka Etiopii Birtukan Abera – 2:32:21. Trzecie miejsce zajęła jej rodaczka Tigist Bikila Deme, która uzyskała 2:37:17.
Najszybszą Polką była natomiast Monika Brzozowska z czasem 2:43:05. W klasyfikacji kobiet zajęła czwarte miejsce.
Rekordu trasy nie było
Tegoroczny maraton nie przyniósł poprawienia rekordów poznańskiej trasy. Wśród mężczyzn najlepszy wynik wciąż należy do Petro Mamu Shaku z Erytrei, który w 2023 roku przebiegł maraton w 2:09:57. Geleto Barecha zatrzymał zegar na 2:11:35, więc do rekordu zabrakło mu 1 minuty i 38 sekund.
Rekord kobiet również pozostał niezmieniony. Caroline Kilel z Kenii w 2022 roku uzyskała w Poznaniu 2:27:01. Betty Chepkowny była od tego wyniku wolniejsza o 2 minuty i 32 sekundy.
Jubileuszowa, 25. edycja Poznań Maratonu przyniosła więc przede wszystkim bardzo ciekawą walkę w męskiej czołówce. O zwycięstwie zdecydowały sekundy, a czterech najlepszych zawodników zameldowało się na mecie w odstępie krótszym niż minuta.
fot. M. Melanowicz






















