Na Osiedlu Maltańskim zakończyła się eksmisja komornicza po wyroku sądu. To już druga, do której dochodzi po sprzedaży terenu osiedla deweloperowi. Na miejscu zebrał się tłum protestujących. Policjanci pilnowali, by komornik mógł bez zakłóceń dokonać eksmisji.
Sandra Mayer, która musi opuścić zajmowaną przez siebie parcelę, nie zgładziła się na przyjęcie żadnej z propozycji wysuwanej przez pełnomocnika właścicieli terenu. W związku z tym zasądzona eksmisja musiała się odbyć zgodnie z planem.
Na miejscu od wczesnych godzin porannych przy działce Pani Sandry zebrał się spory tłum protestujących, którzy nie zgadzali się z wyrokiem. Aktywiści zabarykadowali się na działce, na której znajduje się dom Sandry Mayer.
Na Osiedlu Maltańskim przyjechało 14 policyjnych radiowozów. Po ostatnich próbach negocjacji między pełnomocnikiem pani Sandry a komornikiem, około południa funkcjonariusze siłą zaczęli usuwać z parceli protestujących. Nie obyło się bez przepychanek, wyzwisk kierowanych w stronę policjantów i krzyków.
O godz. 12:45 komornik wszedł na posesję, na której przeprowadził egzekucję. Pani Sandra jeszcze chwilę przed interwencją policjantów zaczęła pakować swoje rzeczy do foliowych worków.
Przypomnijmy, że pierwsza taka eksmisja miała miejsce 12 sierpnia. Pisaliśmy o niej na naszym portalu.











Pełnomocnik właściciela terenu, mecenas Jacek Masiota, twierdzi że takie rozwiązanie było koniecznością. Nie ukrywa, że kolejne eksmisje nie są wykluczone. Może ich być nawet 20.
Czytaj także: Dziś eksmisja na Osiedlu Maltańskim. Masiota: „Byliśmy pełni nadziei, że uda się dojść do porozumienia”







