Na Osiedlu Maltańskim doszło do pierwszej eksmisji mieszkańca w trwającym od lat sporze o przyszłość Osiedla Maltańskiego. Komornik, w asyście policji, „wyprowadził” jednego z mieszkańców. Podczas interwencji doszło do szarpaniny między funkcjonariuszami a protestującymi mieszkańcami i anarchistami.
W środę przed południem na mocy postanowienia sądu komornik przeprowadził eksmisję na działce nr 43 na Osiedlu Maltańskim. Asystowała mu policją i pracownicy odpowiedzialni za wykonanie eksmisji. Lokator- pan Krzysztof – odmówił dobrowolnego opuszczenia domu i zamknął się w mieszkaniu. W efekcie pracownicy weszli do budynku po wyłamaniu drzwi i rozpoczęli wynoszenie należących do niego rzeczy.
Nim jednak doszło do eksmisji trwały jeszcze negocjacje pomiędzy przedstawicielką właściciela terenu a pełnomocnikiem lokatora. Chodziło o ewentualne odroczenia wykonania postanowienia sądu. Niestety porozumienia nie udało się osiągnąć. Wierzyciel zgodził się natomiast na sfinansowanie panu Krzysztofowi miesięcznego pobytu w hotelu pracowniczym.
– Z informacji przekazanych przez komornika wynika, że rzeczy pana Krzysztofa zostały wywiezione do magazynu. Zapewniono mu miejsce w hotelu robotniczym na miesiąc. Co stanie się później, nie wiadomo. Przy dochodzie wynoszącym około tysiąca złotych miesięcznie trudno wyobrazić sobie samodzielne utrzymanie mieszkania na wolnym rynku – powiedział dziennikarzom już pod eksmisji pełnomocnik pana Krzysztofa, mecenas Marcin Czachor.









fot. M. Melanowicz
Pełnomocnik właściciela: „Proponowaliśmy różne rozwiązania”
Inaczej przebieg wydarzeń ocenia strona właściciela nieruchomości. Mecenas Jacek Masiota przekonuje, że eksmisja była ostatecznością po wyczerpaniu wcześniejszych prób porozumienia.
– Jeszcze przed zakończeniem postępowań sądowych proponowaliśmy pomoc osobie eksmitowanej. Były rozmowy o mieszkaniu, wsparciu finansowym i różnych wariantach rozwiązania sytuacji. Ostatecznie pan Krzysztof wycofał się z uzgodnień i nie chciał dalej rozmawiać – mówi pełnomocnik właściciela, mecenas Jacek Masiota.
Jak podkreślił, wykonanie eksmisji było konsekwencją prawomocnych rozstrzygnięć sądowych.
– Mieliśmy prawomocny wyrok eksmisyjny i obowiązek jego wykonania. Jednocześnie zdecydowaliśmy się opłacić osobie eksmitowanej mieszkanie zastępcze na określony czas – zaznaczył Masiota.
Według niego dzisiejsza sytuacja ma charakter wyjątkowy.
– Ponad siedemdziesiąt rodzin skorzystało już z różnych form porozumienia. Grupa osób, które całkowicie odmawiają rozmów, jest stosunkowo niewielka – ocenił.
Jak mówi Masiota – to kilkanaście rodzin, które w ogóle nie chce rozmawiać. Jego zdaniem robią to dlatego że liczą, że jeśli będą przeciągać postępowanie otrzymają większe pieniądze za wyprowadzkę.
Dzisiejsza eksmisja jest pierwszym przypadkiem siłowego usunięcia mieszkańca z domu na Osiedlu Maltańskim. Sam teren osiedla od lat pozostaje przedmiotem sporu między mieszkańcami a właścicielem gruntów. Według mieszkańców wiele rodzin mieszka tam od dziesięcioleci i część z nich próbuje dochodzić swoich praw w postępowaniach dotyczących zasiedzenia. Z kolei właściciele nieruchomości wskazują na prawomocne wyroki sądowe oraz konieczność uporządkowania stanu prawnego terenu.



