Próba rozbiórki osiedlowej świetlicy, interwencja policji, kontrowersyjne zachowanie jednego z funkcjonariuszy i trwający od miesięcy spór o własność budynku. Ostatnie kilkadziesiąt godzin na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu przyniosło kolejny zwrot w jednym z najgłośniejszych konfliktów mieszkaniowych. Tymczasem najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: kto ma prawa do świetlicy, skoro sprawa nadal znajduje się w sądzie?
Koparka podjechała pod świetlicę
W środę 28 października na teren Osiedla Maltańskiego przy ul. Warszawskiej przyjechała ekipa działająca na zlecenie właściciela nieruchomości. Rozpoczęto demontaż okien, drzwi i części dachu budynku świetlicy.
Informacja o rozpoczęciu rozbiórki błyskawicznie rozeszła się wśród mieszkańców. Na miejscu pojawili się działacze stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom” oraz anarchiści, którzy próbowali zablokować prace. Doszło do przepychanek z pracownikami firmy rozbiórkowej.
W tle dwa procesy sądowe
Jak mówi w środę podczas spotkania z dziennikarzami pełnomocnik mieszkańców mecenas Marcin Czachor, wokół świetlicy toczą się obecnie dwa postępowania cywilne: jedno dotyczące zasiedzenia nieruchomości, drugie jej wydania właścicielowi.
– Sąd pierwszej instancji wydał postanowienie o zabezpieczeniu nakazując wpisanie do księgi wieczystej terenu, ostrzeżenia o toczącym się postępowaniu o zasiedzenie. Na to postanowienie druga strona się odwołała ale sąd okręgowy oddalił to zażalenie, argumentując, że my w wystarczającym stopniu uprawdopodobniliśmy nasze roszczenie co do tego zasiedzenia – mówił dziennikarzom Marcin Czachor, pełnomocnik Stowarzyszenia.
Mecenas Czachor nie dodał jednak, że ten wpis w akt notarialny o niczym jeszcze nie przesądza. Co ciekawe w postępowaniu o wydaniu lokalu jeden z mieszkańców osiedla, który płacił za prąd wykorzystywany w świetlicy oświadczył, że nie jest posiadaczem tego lokalu.
– W drugim postępowaniu w którym pozwaliśmy Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom o wydanie budynku w żadnym zakresie nie przyznało, że jest posiadaczem tej nieruchomości. Uważamy więc, że nie ma takiego posiadacza – mówi nam mecenas Jacek Masiota – pełnomocnik właściciela terenu.
W sądzie toczy się jeszcze postępowanie o zasiedzenie nieruchomości przez Miasto. Tę sprawę w sądzie założyła część mieszkańców osiedla Maltańskiego.
Masiota podkreśla, że świetlica jest budynkiem niemieszkalnym, a procedura rozbiórki została wcześniej zgłoszona. Jak zaznacza, zgłoszenie uzyskało status ostateczny, co w jego ocenie daje podstawę do prowadzenia prac. Jednocześnie wskazuje, że protestujący wtargnęli na teren robót i uniemożliwili ich bezpieczne przeprowadzenie.
– W przypadku budynku niemieszkalnego, co jest istotne, to jest świetlica, zrobiliśmy zgłoszenie rozbiórki w marcu tego roku. To zgłoszenie ma dziś charakter ostateczny, możemy tę nieruchomość rozebrać. Na teren prac – budowy wtargnęły osoby postronne, które uniemożliwiają przeprowadzenie tych prac. My będziemy je kontynuować, przy czym nadrzędnym naszym naszym celem jest zachowanie zasad bezpieczeństwa a te zostały naruszone – mówi w środę dziennikarzom Jacek Masiota pełnomocnik właściciela terenu.
Interwencja policji i nagranie, które obiegło internet
Podczas środowej próby rozbiórki świetlicy, gdzie doszło do przepychanek między budowlańcami a mieszkańcami i anarchistami interweniowała policja.
Największe emocje wywołało jednak nagranie pokazujące jednego z policjantów obezwładniającego protestującego mężczyznę. Wcześnie wszedł ona na koparkę. Policjant ściągnął go z maszyny budowanej i zaczął podduszać. Film szybko rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych i wywołał falę krytyki. Dziś już wiadomo, że Komendant Miejski Policji w Poznaniu wszczęł postępowanie wyjaśniające dotyczące sposobu przeprowadzenia interwencji i zastosowanego chwytu obezwładniającego.
– Użycie siły musi być zgodne z prawem, taktyką i proporcjonalne do sytuacji – powiedział Andrzej Borowiak rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, cytowany przez Radio Poznań.
Mieszkańcy nie czekali. Zaczęli odbudowę
Jeszcze w środę po próbie rozbiórki świetlicy, mieszkańcy i anarchiści postanowili zabezpieczyć budynek. Wstawiono nowe okna, zabarykadowano drzwi. W czwartek naprawiano dach, przeprowadzono przegląd instalacji elektrycznej oraz komina. Przeglądy techniczny wykonał inspektor na wniosek mieszkańców.
– W uwagach jest napisane, że budynek wymaga prac remontowych niemniej nadaje się do dalszej eksploatacji – mówił w czwartek podczas spotkania z dziennikarzami Marek Bartoszewski mieszkaniec osiedla Maltańskiego.
Zapytany przez nas o komentarz mecenas Jacek Masiota stwierdził, że nigdy nikt nie kwestionował, że budynek nie nadaje się do użytkowania. Jego próba rozbiórki była natomiast elementem porządkowania terenu.








