Lech utrzymuje passę. Piłkarze dostarczyli emocji przy ulicy Bułgarskiej

Przez rozgrywanie meczów w ramach europejskich turniejów klubowych Lech Poznań miał zaległy pojedynek czwartej kolejki Ekstraklasy. Rywalem Kolejorza była Jagiellonia Białystok, która również rywalizuje w rundzie zasadniczej Ligi Europy. Obie drużyny od początku prezentowały dobrą formę.

Przed spotkaniem zawodnicy oraz kibice na stadionie uczcili chwilą ciszy pamięć zmarłego nie dawno Wojciecha Onsorge. Były piłkarz Lecha Poznań i Warty Poznań odszedł w wieku 32 lat. Po oddaniu hołdu piłkarzowi sędzia Marciniak rozpoczął spotkanie, które przerwał po zaledwie minucie ponieważ kibice odpalili race. Dym zasnuł całe boisko.

Pierwszy kwadrans spotkania nie przyniósł bramek ani sytuacji strzeleckich ale minimalną przewagę w polu zdobyli gospodarze. Później jednak gra utknęła w martwym punkcie. W 29 minucie piłkarze gości wypracowali klarowną sytuację pod bramką Mateusza Lisa. Zanim jednak zdołali oddać strzał z okolic 11 metra precyzyjnym wślizgiem popisał się Wojciech Mońka. Wejście obrońcy rozładowało potencjał ataku. Ostatnie 15 minut pierwszej połowy przyniosło nieco ożywienia. Dobrą okazję miał Allahyar Sayyadmanesh jednak piłka po płaskim uderzeniu Irańczyka przeleciała obok bramki Abramowicza.

Pierwsza bramka padła w 43 minucie spotkania. Po konsekwentnej akcji Poznaniaków i przytomnych rozegraniach Luisa Palmy piłka wpadła w pole karne. Sytuację wykorzystał Pablo Rodriguez. Hiszpan posłał piłkę do bramki przeciwników otwierając wynik spotkania. Sędzia Marciniak przedłużył pierwszą połowę o siedem minut. W czwartej minucie tego czasu piłka w okolicach 20 metra spadła pod nogi Yuki Kobayashiego, który przymierzył i posłał piłkę ponad głowami całej drużyny Lecha. Lis próbował uratować sytuację, jednak nie dosięgnął piłki. Chwilę potem pierwsza połowa dobiegła końca i obie drużyny schodziły do szatni z jedną bramką na koncie.

Lech Poznań walczył do końca

Druga połowa w wykonaniu Lecha Poznań wyglądała znacznie lepiej niż pierwsza. Gracze częściej znajdowali drogę pod bramkę gości. Szczególnie dobrze prezentowali się Luis Palma i Pablo Rodriguez. W 71 minucie obaj piłkarze ustąpili jednak miejsca na boisku wracającemu po kontuzji Mikaelowi Ishakowi oraz Leo Bengtssonowi. W 87 minucie po rzucie rożnym piłka przekroczyła linię bramki gości jednak sędzia Marciniak nie uznał gola dla Lecha Poznań. Jednak po weryfikacji VAR zmienił swoją decyzję i przyznał drugiego gola gospodarzom. Strzelcom bramki okazał się Robert Gumny. Wynik nie zmienił się do końca spotkania. Po mimo jednego zaległego spotkania Kolejorz wskoczył na pierwszą pozycję w tabeli wyprzedzając na fotelu lidera Legię Warszawa.

Następny mecz Lecha Poznań to kolejne ligowe spotkanie. Odbędzie się w niedzielę 6 września. Tym razem Mistrzowie Polski podejmą Raków Częstochowa. Drużyna, która poprzedni sezon kończyła na czwartej pozycji obecnie zamyka ligową stawkę. Częstochowianie nie wygrali dotychczas żadnego z pięciu ligowych spotkań. Odpadli też z eliminacji do Europejskich Pucharów.

fot. wpoznaniu.pl

Czytaj także: Lech przed maratonem bez ważnego gracza. Frederiksen: „Mamy bardzo dobrą kadrę”

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl