Salonik VIP w POSUM? Miasto zaprzecza i zgłasza sprawę do prokuratury. W tle Kanał Zero

Kiedy POSUM wydał komunikat o wycieku danych osobowych opinia publiczna nie podejrzewała, z czym ma do czynienia. Zwrot w sprawie nastąpił po piątkowej konferencji prasowej. Z informacji, które przekazała zastępca prezydenta miasta Magdalena Pietrusik-Adamska wynika, że doszło do próby sabotażu. Zdaniem działaczy Inicjatywy Pracowniczej w Poznaniu istniała tzw. „szybka ścieżka”

O aferze z ujawnieniem danych osobowych pacjentów POSUM pisaliśmy już 23 lipca. Miejska przychodnia wydała wówczas oświadczenie, że dane części pacjentów mogły zostać ujawnione niepowołanym osobom. W komunikacie była również mowa o dodaniu dopisków do konkretnych pacjentów.

Światło na to enigmatyczne oświadczenie rzuciła zastępca prezydenta miasta Magdalena Pietrusik-Adamska. Współpracownica Jacka Jaśkowiaka, odpowiedzialna za sprawy medyczne poinformowała, że w POSUM doszło najprawdopodobniej do aktu dywersji wymierzonej przeciwko miejskim urzędnikom.

– Jeden z pracowników dokonał dopisów przy niektórych nazwiskach urzędników miejskich oraz innych osób związanych z miastem . Dopiski te brzmiały: „VIP”. Następnie ta osoba wykonała zrzuty ekranu. Tą zmanipulowaną przez siebie informację przesłała dalej przynajmniej do jednej redakcji. Po kilku dniach jedno z mediów odezwało się do nas. – wyjaśnia Magdalena Pietrusik-Adamska, zastępca prezydenta miasta.

Jak przyznano podczas konferencji grupa osób, którym przy nazwisku miano dopisać VIP oprócz ważnych urzędników składała się również z partnerów biznesowych miasta. Sprawa trafiła do prokuratury i Generalnego Inspektora Danych Osobowych.

Dywersja wymierzona w Jacka Jaśkowiaka i jego współpracowników?

Z informacji przekazanych przez Magdalenę Pietrusik-Adamską wynika, że osoba, która miała dopisać oznaczenie „VIP” przy nazwiskach części pacjentów jest powiązana z Rozbratem. Tę samą organizację reprezentował mężczyzna, który zaatakował ciastem Jacka Jaśkowiaka podczas czerwcowej sesji rady miasta. Współpracownica prezydenta łączy ze sobą te dwa wydarzenia.

– Państwo zapewne obserwują coraz częściej, czy to prezydent, czy urzędnicy, czy osoby pracujące w samorządzie spotykają się z hejtem, z próbami dyskredytowania tego, w jaki sposób działają, w jaki sposób pracują. Niektóre działania, graniczą, albo nawet stają się agresją czy słowną czy fizyczną, jak to miało chociażby miejsce podczas czerwcowej sesji rady miasta Poznania. – podkreśla Pietrusik-Adamska.

Sprawa łączy się z ujawnioną przez Kanał Zero aferą w warszawskim Szpitalu Południowym. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w placówce zarządzanej przez ludzi związanych z Koalicją Obywatelską miał istnieć specjalny pokój dla wpływowych polityków. Pomieszczenie nazywano salonikiem VIP. Sprawą zajmuje się prokuratura. Zdaniem POSUM i poznańskich urzędników osoba powiązana z Rozbratem, próbowała stworzyć przekonanie, że również w Poznaniu istnieją przywileje dla polityków u władzy. Wysłanie zrzutów ekranu do Kanału Zero nie byłoby więc przypadkowym zagraniem, ponieważ to właśnie ta redakcja nagłośniła kwestię Szpitala Południowego.

Pracownik, którzy według POSUM naruszył prywatność danych nie pełni już swoich obowiązków. Odebrano mu także dostęp do systemu. Placówka weryfikuje czy nie doszło do innych incydentów.

Obrona przez atak?

Tymczasem OZZ Inicjatywa Pracownicza wydała oświadczenie, w którym twierdzi, że ich członkini wykryła działanie w Poznaniu saloniku VIP.

W okresie wykonywania obowiązków wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w których osoba pełniąca funkcję kierowniczą wydawała polecenia mi i innym pracownicom rejestracji zapisywania na wizyty lekarskie osób pełniących wysokie funkcje w Urzędzie Miasta Poznania, w tym m.in. członków rodziny jednego z Wiceprezydentów Miasta Poznania oraz osób pełniących funkcje w organach spółek miejskich. Każda z tych osób miała zostać przyjęta poza obowiązującą kolejnością w przychodni.” – czytamy w oświadczeniu.

Jak wynika z treści stanowiska członkini Inicjatywy Pracowniczej, która wykonywała zlecenie na rzecz POSUM. Miejscy urzędnicy powiązani z Koalicją Obywatelską mieli omijać kolejki do specjalistów, które ciągnęły się nawet do trzech lat. Autorka oświadczenia twierdzi również, że dopisywanie adnotacji przy nazwiskach miało wynikać z polecenia przełożonych.

Rejestratorki, w tym również ja, otrzymywały od przełożonych polecenia dopisywania przy tego rodzaju pacjentach adnotacji „VIP”, „Urząd Miasta” i tym podobnych. Adnotacje te miały na celu poinformowanie innych pracowników POSUM, że dana osoba powinna być traktowana w sposób uprzywilejowany.” – czytamy w oświadczeniu.

Czytaj także: Mistrz sportów walki uderzył tortem Jaśkowiaka. Klub zapowiada konsekwencje

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl