7 września Sąd Okręgowy w Poznaniu miał ogłosić wyrok w sprawie Svitlany P., oskarżonej m.in. o znęcanie się nad dziećmi i czyny o charakterze pedofilskim. Tak się jednak nie stało. Decyzją sądu kobieta zostanie ponownie przesłuchana w listopadzie.
Svitlana P. przyjechała do Polski po wybuchu wojny w Ukrainie. W swoim kraju przez 14 lat prowadziła rodzinę zastępczą. Od wojny uciekła razem dziesięciorgiem podopiecznych.
Kobietę oskarżono o znęcanie się nad małoletnimi ze szczególnym okrucieństwem i czyny o charakterze pedofilskim. Według prokuratury miała wyzywać, poniżać i zastraszać swoich podopiecznych. Miała również stosować wobec nich przemoc. Zarzuty dotyczą także przemocy seksualnej oraz przekazywania dzieci innym osobom w celu ich wykorzystywania. Ten wątek sąd chce jeszcze szczegółowo wyjaśnić.
W sprawie domniemanych pedofilów prokuratura prowadziła oddzielne śledztwo. Zostało ono umorzone, bo nie wykryto sprawców.
Proces przed poznańskim sądem rozpoczął się w 2023 roku. Od początku kobieta nie przyznawała się do winy. Rozprawa, na której wygłoszono mowy końcowe, odbyła się w sierpniu tego roku. W poniedziałek 7 września, sąd miał wydać wyrok. Tak się jednak nie stało.
Sędzia Sławomir Szymański zdecydował o wznowieniu postępowania. Na rozprawie, którą wyznaczono na 9 listopada, Switlana P. zostanie ponownie przesłuchana. W poniedziałek nie stawiła się w sądzie.
Kobiecie grozi do 15 lat więzienia.
Sprawa wyszła na jaw po tym, jak osoby wspierające uchodźców miały dostrzec niepokojące sygnały ze strony dzieci i zawiadomić odpowiednie służby. To właśnie informacja od nich doprowadziła do zainteresowania się sprawą przez policję i prokuraturę.
Z 9 pokrzywdzonych w tej sprawie jedna nastolatka jest już pełnoletnia, pozostałe dzieci są w naszym kraju w rodzinach zastępczych i placówce opiekuńczej.






