Do pożaru na terenie magazynu na Starołęce doszło 21 kwietnia. Strażacy opanowali pożar i odjechali. Teren magazynu wypełniony śmieciami i gruzem pozostał otwarty i niezabezpieczony. Do środka może wejść każdy a przy słonecznej pogodzie do pożaru wystarczy czasem jedna butelka, a tych na terenie nie brakuje.
W trakcie pożaru za bezpieczeństwo na terenie odpowiada straż pożarna. Członkowie tej formacji pilnują by osobom postronnym nic się stało, zazwyczaj oznacza to, że na czas działań obszar jest wyłączony dla cywilów. Po ugaszeniu pożaru to właściciel ponownie powinien zabezpieczyć teren. Magazyn na Starołęce od czasu pożaru stoi otworem. Do środka może wejść każda niepowołana osoba. Wewnątrz zalegają stosy gruzu i śmieci.
– Dotychczas nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia dotyczącego tego obiektu, również od Straży Pożarnej. Ustalimy kto jest właścicielem budynku i przeprowadzimy inspekcję. Wyniki będziemy znali za dwa trzy tygodnie – przekazuje Anna Zakrzyńska z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
Urzędniczka dodaje również, że w zależności od sytuacji do zabezpieczenia terenu właściciela może wezwać policja, straż miejska lub właśnie nadzór budowlany.











fot. M. Melanowicz / wpoznaniu.pl





