To się w głowie nie mieści. 37-letniego Białorusina kierującego samochodem zatrzymać musieli inni kierowcy, by ten nie doprowadził do tragedii na drodze.
Sytuacja miała miejsce 21 marca około godz. 23. Dwaj Bydgoszczanie, przejeżdżający przez Poznań zauważyli jadącego wężykiem Opla. Niewiele brakowało by ten doprowadził do zderzenia z autobusem.
– Dwójka mężczyzn widząc tę sytuację postanowiła natychmiast zareagować. Na wysokości ulicy Warszawskiej uniemożliwili kierowcy Opla dalszą podróż zastawiając jego pojazd swoim – informuje sierż. Michał Wiśniowski.
Alkomat policjantów, którzy pojawili się na miejscu wykazał aż 3 promile w organizmie 37-letniego obywatela Białorusi.
– Mężczyzna nie potrafił ustać o własnych nogach, a podczas prowadzonych przez policjantów czynności zasypiał. Otrzeźwienie przyszło jednak bardzo szybko, kiedy policjanci ustalili szereg kolejnych przestępstw, które miał tego dnia Białorusin na swoim sumieniu – tłumaczy sierż. Wiśniowski, który informuje, że kierowca posiadał już dwa sądowe zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów. Wcześniej cofnięto mu też prawo jazdy. To jednak nie wszystko. Białorusin poszukiwany był też listem gończym do trzech spraw prowadzonych na terenie Poznania.
– 37-latek został doprowadzony do Aresztu Śledczego w Poznaniu, skąd trafi do wyznaczonego zakładu karnego. Tam odbędzie łączną karę prawie 2 lat pozbawienia wolności za przestępstwa, których dopuścił się w ostatnich latach. Między innymi za posługiwanie się podrobionym dokumentem. Jego pobyt za kratkami może się jednak wydłużyć, po tym jak usłyszy kolejne zarzuty – wyjaśniają policjanci.







