Wieczysta Kraków przegrała z Lechem Poznań 1:2 (0:2) w meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Beniaminek nie przestraszył się mistrzów Polski i momentami prezentował bardzo odważny futbol, jednak poznaniacy okazali się skuteczniejsi. Ozdobą spotkania było trafienie Yannicka Agnero.
Na stadionie przy ul. Reymonta w Krakowie gospodarze od pierwszych minut starali się grać bez kompleksów. Kluczowy moment pierwszej połowy mógł nadejść w 34. minucie. To wtedy Wieczysta przeprowadziła znakomitą akcję kombinacyjną, rozbijając defensywę mistrzów Polski. Tobias Christensen z bliskiej odległości uderzył główką ale piłka przeleciał nad poprzeczką.
Niewykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. Wszystko rozpoczął Antoni Kozubal, który uruchomił Luisa Palmę. Honduranin dostrzegł wbiegającego Yannicka Agnero, a Iworyjczyk efektownym zwodem zgubił Antonio Milicia oraz dwóch kolejnych obrońców Wieczystej. Oddał precyzyjny strzał i Lech prowadził 1:0.
Jeszcze przed przerwą Kolejorz zadał drugi cios. W środku pola piłkę przejął Pablo Rodriguez i natychmiast uruchomił Allahyara Sayyadmanesha ten uderzył z dystansu i zrobiło się 2:0 dla Lech.
Po zmianie stron gospodarze nie złożyli broni. W 66. minucie. Michał Gurgul nie zdołał zablokować dośrodkowania z prawej strony. Do piłki dopadł Lucasa Piazona uderzył i Wieczysta przegrywała już tylko jedną bramką.
Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem prób Wieczystej, która szukała wyrównania oraz kontrataków Lecha. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Kolejorza.
– Po pierwsze, to bardzo ważne zwycięstwo dla nas. Wróciliśmy na odpowiednie tory po tym trudnym doświadczeniu ze środy. To było ważne także pod kątem fizycznym. Mieliśmy 120 minut w nogach, długą podróż autokarem, a do tego doszły okoliczności pogodowe. Jasne, one były takie same dla obu drużyn, ale sprawiały, że wymagania przed nami postawione były jeszcze trudniejsze. Niewiarygodne, jak gorąco było. Pociłem się, stojąc przy linii, a co dopiero piłkarze. Ciężko mi przypomnieć sobie taki mecz, praktycznie wszyscy piłkarze upadli na murawę i leżeli na trawie po końcowym gwizdku sędziego. Z tego powodu to był trudny i wręcz ekstremalny mecz. Ważne, że udało się wygrać i odbić po tych trudnych dla nas dniach – powiedział po meczu trener Lecha Niels Frederiksen.
Dla Lecha zwycięstwo ma znaczenie nie tylko punktowe. Po bolesnym odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów i fali krytyki zespół Nielsa Frederiksena potrzebował wygranej w lidze.





