Koszmar z ulicy Bułgarskiej. Lech nie mógł odnaleźć się na własnym boisku

Mecz rewanżowy Lecha Poznań z AGF Aarhus nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii występów klubu w europejskich rozgrywkach. Na własnym boisku Poznaniacy stracili cztery bramki tracąc wypracowaną w pierwszym spotkaniu przewagę. O awansie przeważyły rzuty karne.

Chociaż początek domowego spotkania Lecha Poznań z AGF nie pokazał wyraźnej przewagi żadnej z drużyn, to niczym nie przypominał meczu sprzed tygodnia. Od pierwszych minut walka na boisku była wyrównana z nieznaczną przewagą po stronie gospodarzy. Zawodnicy z Poznania grali przytomniej niż przed tygodniem i częściej znajdowali drogę pod bramkę przeciwników. Goście pokazali jednak, że ostrożny optymizm drużyny przed rewanżem nie był tylko dyplomatyczną zagrywką.

Ostatecznie to Duńczycy otworzyli wynik meczu pokonując Mateusza Lisa w 32 minucie spotkania. Obrońcy Lecha pogubili się podczas długiej ofensywy gości. Szansę wykorzystał Tobias Bech, dając gościom cień nadziei na awans. Jednak pomimo straty gola Lech wciąż miał dwubramkową zaliczkę z poprzedniego spotkania.

O ile pierwsza połowa wydawała się być wyrównana to początek drugiej przypominał najgorsze momenty gry Lecha Poznań sprzed tygodnia. Niespełna dziesięć minut po wznowieniu gry Poznaniacy stracili drugą bramkę. Tym samym ich przewaga nad rywalem stopniała o kolejnego gola. Na nieco ponad półgodziny przed końcem meczu piłkarze AGF potrzebowali jedynie jednej bramki żeby doprowadzić do wyrównania w dwumeczu. Piłkarze Lecha widocznie świadomi wymykającego się im awansu rzucili się do ataku. W grze dalej pojawiały się błędy ale Niebiesko-Biali coraz częściej atakowali połowę rywali.

Prawdziwy dramat zaczął się po 70 minucie. Piłkarze Lecha zupełnie pogubili się na swojej połowie. Wkrótce potem stracili trzecią bramkę. W 75 minucie gola dla gości zdobył Frederik Tingager. AGF wyrównało wynik dwumeczu. Do końca podstawowego czasu gry wynik się nie zmienił i jasne było że piłkarze rozegrają dodatkowe pół godziny meczu.

Nadzieję za przerwanie horroru jaki piłkarze Lecha sprawili sobie i kibicom dał Filip Jagiełło. W 95 minucie pokonał bramkarza rywali dając nadzieję na awans Kolejorza. Jednak zaledwie po pięciu minutach piłkarze AGF wyrównało. Druga część dogrywki nie przyniosła kolejnych goli więc po 120 minucie gry sędzia zarządził rzuty karne.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:4 dla gości. W Rzutach karnych 3:4 dla gości. Rezultat daje AGF awans do III rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Lech Poznań będzie kontynuował przygodę w europejskich pucharach w Pucharze Europy.

fot. wpoznaniu.pl

Czytaj także: Lech Poznań miał rację. Warunki na tym stadionie były niedopuszczalne

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl