Sprawa Łukasza Sz., skazanego za brutalne znęcanie się nad zwierzęciem oraz inne przestępstwa, zakończyła się surowym wyrokiem. Sąd wymierzył mu siedem lat więzienia, czyli więcej, niż żądała prokuratura. Orzeczono także wysokie odszkodowania oraz wieloletni zakaz posiadania zwierząt.
W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślił, że skazany Łukasz Sz. jest osobą głęboko zdemoralizowaną, a jego zachowania nie da się niczym uzasadnić ani usprawiedliwić. Skazany stał się znany jako „gwałciciel strusia”. Zasądzona kara jest nie tylko jedną z najbardziej surowych w przypadku znęcania się nad zwierzętami, ale również wyższa niż ta, której oczekiwała prokuratura.
Ta wnioskowała o sześć lat pozbawienia wolności. Wyrok jaki usłyszał Łukasz Sz, w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Poznaniu brzmiał siedem lat więzienia. Oprócz tego skazany ma również zakaz posiadania i opieki nad zwierzętami na okres 15 lat. Sędzia zaznaczył, że oczywiste jest, iż powinien być on maksymalnie długi, dlatego zdecydował się na skorzystanie z najdłuższego okresu, który dopuszcza prawo.
W ramach rekompensaty, właścicielowi strusia Łukasz Sz. jest zobowiązany przekazać 20 tysięcy złotych. Pięć tysięcy złotych trafi natomiast do poznańskiego schroniska dla zwierząt, a dwa tysiące na rzecz walki z narkotykami.
Reakcje i możliwa apelacja
Skazany poniesie również karę za inne czyny, między innymi za podpalenie. Poszkodowany gospodarz ma otrzymać kilkanaście tysięcy złotych odszkodowania od Łukasza Sz. Łącznie to ponad 70 tysięcy złotych.
Z decyzji sędziego zadowolenia nie kryła mecenas Katarzyna Topczewska. Znana z reprezentowania przed sądem właścicieli pokrzywdzonych zwierząt prawniczka oceniła, że wyrok jest surowy, ale sprawiedliwy. Szczególnie cieszy ją sam cząstkowy wymiar kary więzienia za znęcanie się nad strusiem. Jak podkreśla, dotychczas nie słyszała, żeby sędzia zdecydował się na karę czterech lat więzienia za podobny czyn.
Apelację od wyroku rozważy natomiast prokuratura. Jak podkreśla Beata Kawczyńska, jej przełożeni szczegółowo ocenią wyrok i podejmą decyzję, czy będą się od niego odwoływać. Zdaniem prokurator wyrok jest zbieżny z ustaleniami śledczych.
Decyzja o odwołaniu się od wyroku sądu przysługuje również Łukaszowi Sz. Skazanego nie było dzisiaj w sądzie. Jego obrońca zaznaczył, że jeśli będzie składał apelację, to skupi się na tym, że sędzia nie wziął pod uwagę okoliczności, które mogłyby złagodzić wyrok, jak chociażby przyznanie się do winy, wyrażenie skruchy czy przeprosiny. Może podnieść też argument, że wydający wyrok sędzia jest uznawany za tak zwanego „neosędziego”. Wyroki wydawane przez tę grupę są podważane przez sądy apelacyjne.
Skazany Łukasz Sz. cały czas przebywa w areszcie. Jeśli żadna ze stron nie wniesie apelacji, wyrok się uprawomocni.




fot. M. Melanowicz / wpozaniu.pl
Czytaj także: Zakatował go. Jest wyrok na oprawcę strusia Zenka





