Ksiądz Woźnicki eksmitowany po 4 latach. Trafi na bruk, bo nie przyjął kawalerki za 116 złotych miesięcznie

“Pan uczestniczy w procederze wyrzucenia kapłana i zakonnika z domu zakonnego, z tytułu, że ten zakonnik sprawuje chwałę bożą” – powiedział ksiądz Woźnicki do jednego z urzędników, podczas dzisiejszej eksmisji. Woźnickiego bronili jego wierni.

W 2018 roku ksiądz Michał Woźnicki został wydalony ze zgromadzenia Salezjanów za niesubordynację i haniebne prowadzenie mszy. Do tej pory odmawiał jednak opuszczenia domu zakonnego, w którym mieszkał. W swoim pokoju zbudował nielegalną kapliczkę i z niej transmitował msze na żywo. Msze odprawiał w rycie trydenckim (tyłem do wiernych, po łacinie) na co nie miał zgody przełożonych.

Można powiedzieć, że jego działania były bardzo szkodliwe, niepokojące, niebezpieczne. Wiele osób zwracało się do nas z zapytaniem, kiedy w końcu skończy się ta sytuacja, która dla ludzi wiary jest bardzo niekorzystna i wpływa na nich nie tylko w przestrzeni duchowej, ale i mentalnej – powiedział Jerzy Babiak, rzecznik prasowy salezjanów.

Eksmisja była możliwa dopiero teraz. Podczas pandemii obowiązywało prawo, które nie pozwalało jej przeprowadzić. Ksiądz Woźnicki zapowiadał opór, a komornika ostrzegał, że spotkają go kary boskie. Kiedy jednak do domu zakonnego przyjechała policja, ksiądz Woźnicki, jak gdyby nigdy nic, siedział w pobliskiej cukierni i wraz ze swoimi wiernymi pił kawę. Na eksmisji się nie pojawił. Komornik zastał niemal pusty pokój. Okazało się, że ksiądz Woźnicki wyprowadził się sam, późnym wieczorem w środę. Pomogli mu jego zwolennicy.

fot. Łukasz Gdak / wpoznaniu.pl

W czwartek podczas eksmisji obecni byli jednak jego obrońcy, którzy starali się zakłócić konferencje z przedstawicielami Izby Komorniczej oraz Zakonu Salezjanów. Domagali się odpowiedzi na pytanie, dlaczego ksiądz Woźnicki nie jest już częścią zakonu. Odpowiedzi ich jednak nie satysfakcjonowały.

Komornik sprawdzi teraz, czy w pokoju Woźnickiego znajduje się hostia. Jeśli tak, to ją w pierwszej kolejności zabezpieczy duchowny z zakonu. Procedura ta jest wyjątkowa, bo to pierwsza w historii tego typu eksmisja w Polsce.

  • fot. Łukasz Gdak / wpoznaniu.pl

fot. Łukasz Gdak / wpoznaniu.pl

Co teraz z księdzem Woźnickim?

Nie został on wyrzucony na bruk. Miasto zaproponowało mu mieszkanie na ulicy Kluczborskiej. Jest to kawalerka o powierzchni około 22 metrów kwadratowych. Czynsz za to mieszkanie wynosi 116 złotych. Woźnicki miał możliwość podpisania umowy najmu już dzisiaj. Tego jednak nie zrobił.

Po 25 latach życia w zakonie wyrzucono mnie z mieszkania. Prowodyrem tego działania jest moje Zgromadzenie Salezjańskie, z tego tytułu, że w kościele nastąpiły rzeczy, które nastąpiły, a ja się po 50 latach obudziłem, że głośno mówię o konsekwencjach soboru watykańskiego i zamianie kościoła. Gdybym ja przyjął jakąkolwiek formę pomocy, nie byłbym w stanie sprawić panu większej przyjemności. – powiedział Woźnicki.

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl