Uchylono wyrok w sprawie zabójstwa strusia Zenka. „Konsekwencje politycznych wyborów sprzed lat”

Historią skatowanego strusia Zenka żyła cała Polska. Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec. We wtorek, 29 września, Sąd Apelacyjny uchylił wyrok. Sprawa powróci do ponownego rozpatrzenia.

Powodem uchylenia jest test niezawisłości i bezstronności wobec sędziego Roberta Grzesia, którego ten, jak się okazuje, nie przeszedł.

– To już dziesiąty wyrok tego sędziego uchylony z tego właśnie powodu. Dziesiąty. A mimo to nadal przydziela mu się kolejne sprawy. Konsekwencje politycznych wyborów sprzed lat ponoszą dziś zwykli obywatele – i zwierzęta, które nie mają żadnego głosu w tej dyskusji. A ta sprawa nie miała nic wspólnego z polityką. Dotyczyła krzywdy zwierzęcia i krzywdy ludzi, którzy o tę sprawiedliwość walczą od prawie 2 lat – pisze w swoim wpisie w social mediach adwokat Katarzyna Topczewska.

Swojego żalu nie ukrywają też właściciele Traperskiej Osady w Bolechówku.

– Tak bardzo cieszyliśmy się z wyroku w sprawie Zenka i wierzyliśmy, że po prawie roku walki, wreszcie nadszedł moment sprawiedliwości. Niestety, wyrok dzisiaj został uchylony w sądzie apelacyjnym i cała sprawa wraca do ponownego rozpoznania. To był najwyższy w kraju wyrok za znęcanie się nad zwierzętami, to był wielki powód do zadowolenia, o to walczyliśmy… To oznacza, że wszystko zacznie się od nowa. Kolejne miesiące, kolejne rozprawy, zeznania i powrót do wydarzeń, które już raz przeżywaliśmy. Jesteśmy załamani i wściekli. Szczególnie dlatego, że ta sprawa nigdy nie powinna była stać się czymkolwiek innym niż walką o sprawiedliwość dla bezbronnego zwierzęcia – napisali na Instagramie.

Sprawa będzie musiała być rozpatrzona od początku. Świadkowie ponownie zostaną wezwani do złożenia zeznań, by tym razem inny sędzia mógł wydać wyrok. Na czas ponownego procesu oskarżony pozostanie w areszcie.

– Jest jednak jedna dobra wiadomość. Sąd nie uwzględnił wniosku obrońcy o uchylenie tymczasowego aresztowania i podzielił nasze stanowisko, że w tej sprawie istnieje realna obawa ucieczki oraz matactwa – wpływania na świadków, którzy teraz, wskutek dzisiejszego rozstrzygnięcia, będą musieli zeznawać jeszcze raz. Oskarżony pozostaje więc w areszcie – pisze adwokat Katarzyna Topczewska.

Historia strusia Zenka łamie serce

Do ataku na zwierzę doszło w styczniu 2025 r. Napastnicy, którzy postanowili skatować strusia, włamywali się do jego zagrody kilkukrotnie. Z 10 na 11 stycznia zniknął z wybiegu, a gdy po kilkunastu godzinach sam wrócił na wybieg. Miał złamane skrzydło i zapuchnięte oko. Nie chciał jeść ani pić, a po dwóch dniach zdechł. Zwierzę było skatowane. Jeden z oprawców używając kija doprowadził do zewnętrznych i wewnętrznych obrażeń zwierzęcia, do tego stopnia, że struś miał przerwany przełyk. Jak się okazało, całe zdarzenie zarejestrowano telefonem komórkowym. Na dodatek sprawca był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Przed uchyleniem wyroku za znęcanie się nad zwierzęciem otrzymał wyrok siedmiu lat pozbawienia wolności.

Czytaj także: Radni jednogłośni. Chcieliby bazę wojsk USA w regionie

Marta Maj
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl