Lech Poznań prowadził już w Łodzi 2:0, ale jeszcze przed przerwą Widzew złapał kontakt, a na początku drugiej połowy doprowadził do wyrównania. Gdy wydawało się, że Kolejorz straci kolejne punkty, w doliczonym czasie gry Luis Palma wykorzystał fatalny błąd bramkarza gospodarzy. Lech wygrał 3:2 po meczu pełnym zwrotów akcji i ogromnych emocji.
Kolejorz w ostatnich tygodniach przekładał swoje spotkania PKO BP Ekstraklasy ze względu na udział w eliminacjach europejskich pucharów. Powrót do ligowej rywalizacji rozpoczął więc od trudnego wyjazdu do Łodzi.
Od pierwszych minut było widać, że oba zespoły nie zamierzają czekać na rozwój wydarzeń. Widzew i Lech wysoko pressowały, a spotkanie od początku było bardzo intensywne. Nie brakowało walki fizycznej, przewinień i szybkich przejść z obrony do ataku.
Kapitalna akcja Walemarka i szybkie prowadzenie
Lech objął prowadzenie już w 6. minucie. Patrik Walemark przeprowadził świetną indywidualną akcję prawą stroną boiska. Najpierw minął rywala dryblingiem, później wyprzedził kolejnego obrońcę i płasko zagrał w pole karne. Tam znalazł się Antoni Kozubal, który uderzył z pierwszej piłki. Bartłomiej Drągowski nie miał żadnych szans.
Kolejorz prowadził 1:0, ale gospodarze szybko ruszyli do odpowiedzi. W 10. minucie po groźnym dośrodkowaniu w pole karne niepewnie interweniował Joel Pereira. Portugalczyk mocno wybił piłkę w kierunku własnej bramki, ale na szczęście dla Lecha futbolówka przeleciała nad poprzeczką.
Widzew coraz mocniej naciskał. W 15. minucie Alex Garcia zdecydował się na bardzo mocne uderzenie z dystansu. Piłka leciała prosto w Mateusza Lisa, ale bramkarz Lecha nie zdołał jej pewnie złapać i odbił ją przed siebie. Ostatecznie poznaniacy oddalili zagrożenie.
Mimo naporu gospodarzy Lech potrafił jednak dobrze wychodzić spod wysokiego pressingu i błyskawicznie przenosić grę pod bramkę rywala.
Lech podwyższa. Świetna kontra zakończona golem
Po okresie przewagi Widzewa Kolejorz przeprowadził kolejny szybki atak. W 22. minucie Pablo Rodriguez długo prowadził piłkę, a następnie zagrał na prawą stronę do Walemarka.
Szwed wykorzystał swoją szybkość, wpadł w pole karne i dostrzegł wbiegającego Sayyadmanesha. Ten oddał kąśliwy strzał z bliskiej odległości i pokonał bramkarza. Lech prowadził już 2:0.
Wydawało się, że poznaniacy mają spotkanie pod kontrolą. Widzew jednak szybko odpowiedział. Najpierw, w 25. minucie, Fran Alvarez pięknie uderzył z rzutu wolnego. Piłka zmierzała w samo okienko, ale tym razem kapitalną interwencją popisał się Mateusz Lis. Dwie minuty później bramkarz Lecha nie miał już jednak nic do powiedzenia.
Fatalny błąd Pereiry i Widzew wraca do gry
W 27. minucie Joel Pereira popełnił bardzo poważny błąd. Widzew posłał długie podanie w jego sektor. Portugalczyk dopadł do piłki i próbował wybić ją głową na rzut rożny, ale zrobił to zdecydowanie za słabo.
Jeszcze przed linią końcową futbolówkę przejął Mariusz Fornalczyk i płasko zagrał w pole karne do Karola Świderskiego. Napastnik Widzewa uderzył z pierwszej piłki i nie dał Lisowi żadnych szans. Było już tylko 2:1.
Lech próbował jeszcze przed przerwą odzyskać większą kontrolę nad spotkaniem. W 35. minucie świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Radosław Murawski, ale Drągowski dobrze interweniował i sparował piłkę na rzut rożny. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Widzew doprowadził do remisu. Błąd Lisa
Druga połowa rozpoczęła się dla Lecha bardzo źle. W 53. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po akcji Widzewa piłka trafiła do Mariusza Fornalczyka, który z lewej strony pola karnego zdecydował się na strzał po krótkim słupku. Mateusz Lis został zaskoczony i przepuścił piłkę do bramki.
Lech w kilka minut zaprzepaścił dwubramkową przewagę. Po stracie drugiego gola poznaniacy ruszyli do ataku. Kolejorz miał wyraźnie więcej z gry, przeprowadzał kolejne akcje i oddawał strzały, ale w decydujących momentach brakowało konkretów.
W 67. minucie boisko opuścił Yannick Agnero, a w jego miejsce wszedł Luis Palma. Później trener dokonał kolejnych zmian. W 75. minucie zeszli Radosław Murawski i Pablo Rodriguez, a na murawie pojawili się Gustav Berggren oraz Filip Jagiełło.
Berggren niemal natychmiast mógł wpisać się na listę strzelców. Po świetnym podaniu zewnętrzną częścią stopy od Michała Gurgula znalazł sobie miejsce do strzału między nogami obrońcy, ale piłka minimalnie minęła bramkę. Lech nie zwalniał.
Widzew w ostatnich minutach głęboko się bronił, a Kolejorz praktycznie nie opuszczał połowy gospodarzy. W 79. minucie poznaniacy mieli rzut wolny tuż sprzed pola karnego. Do piłki podszedł Palma i zdecydował się na bezpośrednie uderzenie. Drągowski popisał się jednak kolejną znakomitą interwencją.
Karny dla Widzewa? Ogromne zamieszanie w końcówce
W końcówce emocje sięgnęły zenitu. W 90. minucie Widzew przeprowadził groźną akcję. Po dośrodkowaniu w pole karne Lecha gospodarze oddali strzał głową, ale dobrze interweniował Mateusz Lis. Piłka pozostała jednak w polu karnym i dopadł do niej jeden z zawodników Widzewa. Po kontakcie z Wojciechem Szymczakiem, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, padł na murawę, a sędzia wskazał na jedenasty metr.
Decyzja wzbudziła ogromne emocje, bo kontakt wydawał się zbyt słaby, by podyktować rzut karny. Ostatecznie sytuacja została jednak przeanalizowana. Okazało się, że zawodnik Widzewa, który dopadł do piłki, znajdował się na pozycji spalonej. Dodatkowo futbolówka wcześniej opuściła boisko całym obwodem. Rzut karny został anulowany, a Lech wznowił grę od własnej bramki.
96. minuta i katastrofalny błąd Drągowskiego
W 96. minucie Michał Gurgul posłał długie podanie z własnej połowy w kierunku Luisa Palmy. Początkowo sytuacja nie wyglądała na szczególnie groźną. Piłkę powinien opanować jeden z obrońców Widzewa. Do futbolówki wyszedł jednak Drągowski. Bramkarz gospodarzy próbował wybić ją nogą, ale fatalnie trafił w piłkę.
Palma przejął futbolówkę i z dużej odległości uderzył na pustą bramkę. Piłka wpadła do siatki. Było 3:2 dla Lecha Poznań.
Po tym golu na murawie nie wydarzyło się już nic, co zmieniłoby wynik spotkania. Kolejorz wywiózł z Łodzi trzy punkty, choć przez moment wydawało się, że po świetnym początku sam wypuści zwycięstwo z rąk.
Kolejorz po czterech rozegranych meczach ma na koncie 10 punktów. Znajduje się aktualnie na drugiej pozycji w tabeli, tuż za Legią Warszawa, która uzbierała dwa punkty więcej. Stołeczny klub rozegrał już jednak sześć spotkań.






