Powrót Warty Poznań do Betclic I ligi dostarczył kibicom ogromnych emocji. W inauguracyjnym meczu sezonu poznaniacy przegrywali już 0:2, zdołali doprowadzić do remisu, ale ostatecznie po niezwykle widowiskowym spotkaniu ulegli Polonii Bytom 3:4.
Spotkanie rozpoczęło się pechowo dla beniaminka. Już w 15. minucie gospodarze objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Ołeksandra Azackiego, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu z lewej strony.
Polonia poszła za ciosem i w 28. minucie podwyższyła prowadzenie. Tym razem skutecznym uderzeniem głową popisał się Kamil Wojtyra, wykorzystując kolejne precyzyjne dośrodkowanie.
Warta długo nie mogła znaleźć odpowiedzi, ale jeszcze przed przerwą wróciła do gry. W 41. minucie Kamil Lepczyński wykorzystał dobre podanie Sebastiana Stebleckiego, oddał strzał, po którym piłka odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki. Do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 2:1.
Druga połowa pełna emocji
Po zmianie stron poznaniacy szybko doprowadzili do wyrównania. Sędzia, po analizie VAR, podyktował rzut karny za faul na Mateuszu Stanku. Do piłki podszedł Marcel Stefaniak i pewnym strzałem pokonał bramkarza Polonii.
Remis nie utrzymał się jednak długo. W 65. minucie gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Konrada Andrzejczaka, który efektownym uderzeniem z woleja nie dał szans Leo Przybylakowi.
Warta ruszyła do ataku, szukając kolejnego wyrównania. Swoją drużynę kilkukrotnie ratował jednak bramkarz Polonii Wojciech Banasik, a gospodarze cierpliwie czekali na okazję do kontry.
Taka nadarzyła się tuż przed końcem podstawowego czasu gry. Kamil Wojtyra wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i zdobył swoją drugą bramkę w meczu, podwyższając wynik na 4:2.
Poznaniacy nie złożyli jednak broni. Już w doliczonym czasie gry kontaktowego gola zdobył Mateusz Stanek, ale na kolejne trafienie zabrakło już czasu. Po ostatnim gwizdku to Polonia mogła cieszyć się z kompletu punktów.
Dla Warty był to pierwszy ligowy mecz po powrocie na zaplecze Ekstraklasy. Latem zespół przeszedł sporą przebudowę kadry, a trener Maciej Tokarczyk postawił na młody skład. Mimo porażki poznaniacy pokazali charakter, odrabiając dwubramkową stratę i do końca walcząc o korzystny rezultat.
– Myślę, że ten mecz był prawdziwym rollercoasterem w obie strony. Potrafiliśmy podnieść się ze stanu 0:2, doprowadzić do wyrównania, przycisnąć przeciwnika i stworzyć kolejne okazje. Po stracie bramki na 2:3 również nie zwiesiliśmy głów. Nadal chcieliśmy kreować sytuacje i dążyliśmy do zdobycia następnego gola. Podobnie było przy wyniku 2:4, kiedy mocno się otworzyliśmy i straciliśmy bramkę po kontrataku. Mimo tego do samego końca walczyliśmy o kolejne trafienie i ostatecznie udało nam się je zdobyć. Oczywiście szkoda wyniku, ale najważniejsze jest dla mnie to, abyśmy na podstawie tego meczu dalej budowali siebie jako zespół – powiedział po meczu trener Warty Maciej Tokarczyk.





