Wielkopolska

Sceny jak z komedii: uciekał przed policją, nie wiedząc, że obok stoi komendant

Do komicznego, choć mogącego zakończyć się tragicznie, zdarzenia doszło w miejscowości Tarchały Wielkie w powiecie ostrowskim. Kierowca jadący lokalną drogą, wjechał do rowu, po czym zaczął uciekać w kierunku pobliskiego pola kukurydzy. Krzyczał, że musi uniknąć spotkania z policją nie wiedząc, że osobą, która się zatrzymała, żeby pomóc, był sam komendant posterunku w Raszkowie.

Do zdarzenia doszło 17 lipca w miejscowości Tarchały Wielkie. Nietrzeźwy kierowca jadący samochodem osobowym wjechał do rowu. Kiedy udało mu się wysiąść, zaczął uciekać krzycząc, że musi się schować, bo za chwilę przyjedzie policja. Świadkiem zdarzenia był mężczyzna przejeżdżający akurat tą samą drogą. Zatrzymał się, żeby sprawdzić, czy kierujący nie potrzebuje pomocy. Okazało się, że to policjant.

– Gdy podszedł do mężczyzny i zapytał, czy wszystko z nim w porządku, ten próbował się oddalić z miejsca, krzycząc, że jest pijany i musi uciekać bo zaraz przyjdzie policja. Funkcjonariusz widząc jego zachowanie poinformował go, że to on jest policjantem. Mężczyzna był wyraźnie zaskoczony, gdy zorientował się, że próbując uniknąć spotkania z policją, trafił właśnie na mundurowego – powiedziała asp. Ewa Golińska-Jurasz, rzecznik ostrowskiej policji.

58-latek miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Przyznał, że przed jazdą wypił pół litra wódki. Policjanci ustalili, że mężczyzna już wcześniej miewał problemu z jazdą „na podwójnym gazie”. Miał odebrane prawo jazdy. Za swój kolejny „wybryk” odpowie przed sądem.

Czytaj także: Dolsk z milionowym wsparciem. Osuwisko przestanie zagrażać mieszkańcom

Aleksandra Wróblewska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl