Pacjentka straciła narządy rozrodcze. Przed sądem stanął znany ginekolog z Poznania

W sądzie okręgowym w Poznaniu ruszył proces Dariusza S. poznańskiego ginekologa oskarżonego o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pacjentki. Zdaniem prokuratury doświadczony lekarz miał niesłusznie pozbawić pacjentkę narządów rozrodczych.

Sprawa dotyczy operacji przeprowadzonej w szpitalu miejskim im. Franciszka Raszei w kwietniu 2024 roku. Zabieg miał dotyczyć guza jajnika, jednak w trakcie zabiegu Dariusz S. podjął decyzję o rozszerzeniu zakresu. Zdaniem prokuratury doszło do zaniedbań. Śledczy zarzucają również lekarzowi poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej.

Dariusz S. pojawił się w sądzie w towarzystwie trzech adwokatów. Pacjentkę reprezentował pełnomocnik. Prokuratura odczytała akt oskarżenia składający się z dwóch zarzutów. Pierwszy z nich dotyczył okaleczenia pacjentki poprzez wycięcie jej wewnętrznych narządów rozrodczych. W wyniku operacji kobieta straciła możliwość zajścia w ciążę. Drugi zarzut dotyczył poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej.

Tuż po odczytaniu aktu oskarżenia Dariusz S. złożył wyjaśnienia. Na początku zaznaczył, że nie będzie odpowiadał na pytania prokuratury, ponieważ ma żal do śledczych, że ci jeszcze przed zakończeniem postępowania udostępnili szczegóły sprawy mediom. Zdaniem Dariusza S. dziennikarze w niewłaściwy sposób przedstawili sprawę, co miało narazić go na ostracyzm.  Oskarżony nie przyznał się do winy.

– Kierowałem się dobrem pacjentki, a więc ochroną jej życia wobec zagrożenia jej życia chorobą nowotworową. Kiedy uznałem, że realne jest zagrożenie jej życia, zdecydowałem się na poszerzenie zakresu operacji, w ramach którego usunąłem patologicznie zmienione organy kobiece – mówił Dariusz S.

Oskarżony podkreślał, że miał  wyniki badań wskazujące na wysokie ryzyko nowotworu złośliwego. Dodatkowo podczas operacji zaobserwował zmiany, które w jego ocenie odpowiadały rozsianemu rakowi jajnika. Swoją decyzję konsultował z innym profesorem uczestniczącym w zabiegu.

Dariusz S. zaznaczył również, że pacjentka została poinformowana o możliwości rozszerzenia zakresu operacji i wyraziła na to zgodę. Według niego potwierdzają to dokumentacja medyczna oraz podpisane formularze zgody. Zaprzeczył również zarzutom o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji. Na koniec wyraził współczucie dla pacjentki, podkreślając jednak, że jej cierpienie było skutkiem choroby nowotworowej, a nie błędu medycznego z jego strony.

fot. wpoznaniu.pl

Czytaj także: Dwa szpitale zostaną połączone w jeden

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl