Jacek Jaśkowiak spotkał się z mieszkańcami. Padły pytania o Osiedle Maltańskie i hałas przy ulicy Warszawskiej

Jacek Jaśkowiak w czwartkowy wieczór spotkał się z mieszkańcami Osiedla Warszawska – Pomet – Maltańskie. Poznaniacy  dopytywali prezydenta miasta o palące ich problemy. Wśród tematów pojawiła się kwestia hałasu i miejsc parkingowych. Emocje wzbudziły też pytania dotyczące przyszłości Osiedla Maltańskiego.

Prezydent Poznania kontynuuje swoje spotkania z mieszkańcami poszczególnych dzielnic. W drugiej połowie maja poświęcił uwagę problemom Osiedla Warszawskie – Pomet – Maltańskie. Zanim w sali gimnastycznej szkoły przy Inowrocławskiej zebrali się mieszkańcy, prezydent rozmawiał z radnymi osiedlowymi.

Na samo spotkanie przybyło wielu mieszkańców. Tematem, który przewijał się najczęściej i wzbudził wiele emocji okazała się być kwestia hałasu. Wspominali o niej głównie mieszkańcy, których domy znajdują się blisko ulicy Warszawskiej.

– Jestem po półrocznej wymianie e-maili z miastem. Mam je tutaj ze sobą, na piśmie. Przez sześć miesięcy od grudnia zdążyłem się dowiedzieć, że urzędnicy nie mogą zrobić nic z hałasem. A normy są tutaj przekroczone już chociażby podczas przejazdu tramwaju o około 20 decybeli – skarżył się jeden z mieszkańców.

Inni wtórowali mu zaznaczając, że źródłami hałasu są również samochody, które znacznie przekraczają prędkość. Ograniczenie na części ulicy Warszawskiej to 70 kilometrów na godzinę.

– Ta prędkość to skandal. Powinno się ją zmniejszyć na przykład do 50 lub 40 na godzinę. Wtedy hałasu by było mniej. A najgorsze, że do tego dochodzi jeszcze ruch tirów – dodaje inna z mieszkanek.

Prezydent Jaśkowiak w odpowiedzi na zarzuty mieszkańców zgodził się z tym, że hałas może być uciążliwy. Zapowiedział, że urzędnicy przygotowują specjalną mapę, która ma pomóc miastu walczyć z hałasem. Zaznaczył, że jest kilka metod walki z hałasem na tak waśnej i ruchliwej ulicy. Jednym z nich jest poprawa jakości nawierzchni. Nieprzekraczanie prędkości można by wymusić postawieniem w tym miejscu pomiaru prędkości, co zresztą postulował jeden z mieszkańców. Poznaniacy z tych okolic dowiedzieli się jednak, że nie jest to problem, który da się rozwiązać od razu. Padła natomiast deklaracja, że urząd będzie nad nim pracować.

Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego dalej walczą o zachowanie swoich domów

Od samego początku spotkania oczekiwano pytań o Osiedle Maltańskie. Jego mieszkańcy pojawili się na rozmowie z Jaśkowiakiem. Przybyło też sporo dziennikarzy, którzy zazwyczaj niezbyt licznie pojawiają się na podobnych spotkaniach. Tym razem jednak temat był palący. Nie obyło się bez emocji.

Mieszkańcy Maltańskiego dawali do zrozumienia, że czują się pozostawieni przez Miasto sami sobie. Jedna z obecnych pełna emocji wstała i podniesionym głosem apelowała do prezydenta o działanie. Chciała by to miasto odkupiło ziemię należącą obecnie do dewelopera. W odpowiedzi Jacek Jaśkowiak odpowiedział, że zakup działek o wartości ponad 400 milionów złotych jest niewykonalny.

– W tym momencie miasto może pomagać tym potrzebującym, którzy są nieporadni, którzy nie mają gdzie mieszkać. Natomiast miasto nie może przeznaczać tego typu środków. To tak jakby dzisiaj przyszli do mnie Romowie i powiedzieli, panie kup nam to koczowisko, bo my tu chcemy mieszkać. To nie jest możliwe po prostu – wyjaśniał Jaśkowiak.

Emocje wśród mieszkańców wywołała również kwestia przytaczanych przez prezydenta wiadomości jakie miał otrzymywać od Poznaniaków żyjących w sąsiedztwie osiedla Maltańskiego. Zdaniem Jacka Jaśkowiaka narzekali oni na to, że na ogródkach, że z pieców na ogródkach działkowych wydobywa się śmierdzący dym. Miało dochodzić również do kradzieży i innych niebezpiecznych sytuacji.

fot. F. Bryska / wpoznaniu.pl

Czytaj także: Tajemnica obrończyni Os. Maltańskiego. Sprzedała kamienicę wraz z mieszkańcami

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl