Ewa Jemielity od dłuższego czasu zajmuje się sprawą poznańskiego ogrodu zoologicznego. Radna PiS przeprowadziła kontrolę na terenie Nowego Zoo w piątek 17 i poniedziałek 20 kwietnia. Jej zdaniem, to co odkryła powinno wpłynąć na decyzję o odwołaniu dyrektora.
Wśród wymienionych przez radną zaniedbań pojawiają się kwestie związane z bezpieczeństwem epidemiologicznym. Podczas wizyty w ambulatorium okazało się, że w lodówkach, gdzie trzymane są leki nie ma termometrów, a jak wskazuje radna, zgodnie z prawem być powinny. Według Ewy Jemielity część leków była też przeterminowana. Polityk PiS była zawiedziona postawą obecnego tam lekarza weterynarii, który miał nie przejmować się uchybieniami.
– Maty dezynfekujące, były zupełnie suche. Lekarz stwierdził, że w zasadzie w tym momencie nie są potrzebne. Podobnie było z brakiem termometrów i przekazuje radna PiS.
Podczas kontroli uwagę radnej Jemielity przykuła również chłodnia, gdzie przetrzymywane są ciała martwych zwierząt. Jak wyjaśniała podczas konferencji prasowej trzyma się je na przykład w celach naukowych. Działaczka PiS nie kryje jednak swojego rozczarowania. Jej zdaniem przetrzymywane tam okazy mają nie nadawać się do badań. Winna temu ma być temperatura, która zamiast wynosić -18 stopni Celsjusza wynosiła nawet zaledwie -1 stopień.
Czy Zoo boi się kontroli radnej Jemielity?
Kolejnym zarzutem w kierunku zoo jest utrudnianie kontroli. Jemielity wspomina, że wizyta w ogrodzie była czasem groteskowa. Przykładem takiej sytuacji miał być moment, gdy radna chciała wejść przez jedne z drzwi na terenie zoo. Przejście miała jej zagrodzić towarzysząca kontroli zastępca dyrektora ds. hodowlanych Karolina Kasprzyk. Radna PiS skarży się, że odmówiono jej wejścia na wybieg.
Nieco inaczej całą sprawę widzi Justyna Kuberka. Radna Koalicji Obywatelskiej była obecna podczas poniedziałkowej kontroli w Nowym Zoo jako obserwator. Potwierdza, że Karolina Kasprzyk zagrodziła wejście przez drzwi, jednak z jej perspektywy nie była to odmowa współpracy a troska o bezpieczeństwo. Przejście miało prowadzić na wybieg bizonów.
Chciała wejść na wybieg dla bizonów?
– To nie są małe zwierzęta. Ani ja, ani radna Jemielity nie wiemy jak się zachować w ich towarzystwie. Decyzja o tym, żeby nie wpuszczać kontroli na teren wybiegu była podyktowana odpowiedzialnością za nas i za zwierzęta. Trzeba w pełni to zrozumieć – przekazuje w rozmowie z naszą redakcją.
Justyba Kuberka dodaje, że z jej perspektywy pracownicy zoo chętnie współpracowali podczas kontroli. Udzielali informacji i odpowiadali na pytania. Mieli również przygotowywać do okazania dokumenty, które chciałaby zobaczyć radna Jemielity. Sama zainteresowana ma jednak inne zadnie i twierdzi, że odmówiono jej wglądu do części danych.
Kolejnym wątkiem nie związanym już bezpośrednio z bezpieczeństwem zwierząt i ludzi jest kwestia rzekomego sprowadzenia do ogrodu słoni z innego zoo. Zwierzęta mają mieć około 40 lat. Zdaniem Ewy Jemielity to zaawansowany wiek. Najdłużej żyjące słonie to gatunek afrykański. Niektóre osobniki dożywają do 70 lat. Słonie Indyjskie i Azjatyckie żyją znacznie krócej. Jak sama zaznacza sprowadzenie słoni to na razie pogłoski. Według radnej sprowadzenie do Poznania słoni w tym wieku mogłoby być działaniem na szkodę majątku publicznego.
Do zarzutów stawianych przez polityk PiS nie odniosło się jeszcze samo zoo. Remigiusz Koziński, kierownik ogrodu, który odpowiada również a kontakt z mediami zapowiedział, że zapozna się z treścią oskarżeń stawianych przez Ewę Jemielity i wówczas będzie mógł powiedzieć coś więcej.
Czytaj także: Nowe zwierzęta w poznańskim Zoo. To przedstawiciele zagrożonych gatunków [ZDJĘCIA]





