Karierę zaczynała jeszcze jako nastolatka. Dzisiaj jej sceniczne poczynania śledzi cała Polska. Jest jurorką w programach muzycznych, wydaje płyty, sama pisze swoje piosenki. W kwietniu odwiedzi Poznań i usłyszymy ją podczas festiwalu Next Fest. O tym, jak dziś postrzega swoją karierę i jak wyglądają jej relacje z fanami rozmawiam z Natalią Szroeder.
Marta Maj: Na scenie pojawiłaś się jako bardzo młoda dziewczyna. Dziś jesteś jedną z najpopularniejszych artystek polskiej sceny muzycznej, ale jednocześnie bardzo świadomą, która podąża własną ścieżką. Czy kiedy patrzysz wstecz na swoją muzyczną drogę, jest coś, co zrobiłabyś inaczej?
Natalia Szroeder: Gdybym z tą wiedzą i doświadczeniem miała przeżyć te wszystkie lata raz jeszcze, pewnie wiele razy zdecydowałabym inaczej. Równocześnie jednak wiem, że gdyby nie tamte potyczki i złe decyzje- dziś byłabym kimś innym, zarówno w sensie artystycznym, jak i ludzkim po prostu, a lubię to, kim się stałam. Patrzę więc wstecz raczej z czułością, nie oceniając i nie ganiąc tamtej siebie za błędy.
M.M.: Twoje koncerty często mają bardzo intymny klimat, mimo że grasz dla dużej publiczności. Czy budowanie takiej bliskości z ludźmi na widowni jest dla Ciebie ważną częścią występu?
N.S.: Bardzo. Uwielbiam, gdy między publicznością, a sceną znika dystans. Rozczula mnie to, że choć przecież nie znamy się prywatnie, przez tych parę chwil jesteśmy sobie tak bliscy. I te moje intymne historie już nie są w ogóle moje, stają się nasze. Przybierają inne kształty, mienią sie innymi kolorami niż wtedy, gdy powstawały. To jest piękne.
M.M.: Każda publiczność jest trochę inna – inne miasto, inne emocje, inny moment w trasie. Czy zdarzają się koncerty, które szczególnie zapadają Ci w pamięć? Co sprawia, że dany występ zostaje z Tobą na dłużej?
N.S.: Z pewnością wyjątkowe miejsce w moim sercu mają koncerty klubowe, biletowane. Bardzo długo czekałam na ten moment, by móc grać dla swojej publiczności, która przychodzi, by posłuchać tych dokładnie piosenek, która nie pojawia się na koncercie przypadkowo. Jestem ogromnie wdzięczna, że to się w końcu dzieje, ciężko opisać jak duże i ważne to są emocje. Bardzo lubię też grać na festiwalach. Tam udziela się słońce, plener, beztroska atmosfera. Ludzie przychodzą, by posłuchać muzyki, by pobyć razem, by cieszyć się życiem. Mam super wspomnienia z festiwalowych koncertów.
M.M.: Masz rzeszę oddanych fanów, niektórzy z nich jeżdżą po Polsce na wiele Twoich koncertów. Co daje Ci ich wsparcie?
N.S.: Poczucie, że to wszystko jest ważne nie tylko dla mnie. Jeśli choćby jednej osobie moje piosenki mogą poprawić dzień i dodać otuchy- wspaniale. Warto.
M.M.: Festiwale to często bardzo intensywny czas. Kilka dni, wiele koncertów, spotkania z innymi artystami. Czy dla Ciebie to bardziej moment pracy czy też okazja, żeby posłuchać innych i zaczerpnąć inspiracji?
N.S.: Bardzo lubię uczestniczyć w festiwalach nie tylko jako występująca, ale właśnie jako widzka. Często po swoich koncertach idę w tłum, by posłuchać kolegów i koleżanek po fachu. Jestem turbo fanką polskiej sceny muzycznej, więc cieszę się, że tak często mam okazję doświadczać jej na żywo.
M.M.: Podczas NEXT FEST w Poznaniu usłyszymy Cię na jednej z festiwalowych scen. Czy możesz zdradzić, jaki co przygotowujesz dla publiczności?
N.S.: Na pewno będzie można usłyszeć na naszym koncercie mix piosenek z płyt Pogłos i REM w koncertowych odsłonach. I choć wydawać by się mogło, że to dość liryczny materiał, obiecuję, że będzie również tanecznie.
M.M.: Dziękuję za rozmowę.



Czytaj także: Trzy dni muzyki w centrum Poznania. NEXT FEST ogłasza pełny line-up




