,,Człowiek umierał mi na kolanach”. Takie mają wspomnienia ci, którzy obchodzą dziś jubileusz

Poznańska Straż Miejska właśnie obchodzi swoje 35-lecie. Przez te wszystkie lata mundurowi dbają o porządek na ulicach. Jak wspominają lata swojej służby?

Przez ponad trzy dekady policja municypalna dba o porządek i przestrzeganie prawa w mieście. Wielu funkcjonariuszy z Poznania pracuje w tym zawodzie od dekad. Część z nich pełni służbę od samego początku powstania formacji. Czwartego marca odbyła się oficjalna uroczystość na cześć 35-lecia poznańskiej Straży Miejskiej.

– Muszę powiedzieć, że w początkach istnienia Straży Miejskiej mieszkańcy podchodzili do nas z wielką sympatią. Przede wszystkim dlatego, że powstaliśmy jako służba miejska. Wszystko co robimy zostaje tutaj w mieście, łącznie z grzywnami, które nakładane są jako mandaty karne. Więc pieniądz zostaje w naszym mieście – opowiada zastępca komendanta Straży Miejskiej w Poznaniu Marek Paszczyński

– Teraz niestety wśród części ludzi są roszczenia i oczekiwania, a czasem nawet żądania, żeby załatwiać sprawy tak jak sobie to oni wymyślili, a niekoniecznie jest to zbieżne z tym, co mówi prawo – dodaje Marek Paszczyński

Jeden z funkcjonariuszy, który chciał pozostać anonimowy, mówi wprost.

– Ludzie mają różne odczucia do Straży Miejskiej i to jest oczywiste. Nie ukrywajmy, że Straż Miejska jest jednostką represyjną, bo musimy dbać o porządek publiczny – opowiada

,,Człowiek umierał mi na kolanach”

Praca w służbach mundurowych nie należy do najłatwiejszych. Niebezpieczne czy odbijające się na psychice sytuacje zdarzają się nieraz. Służba w Straży Miejskiej nie jest tu wyjątkiem.

– To były moje pierwsze dni służby. Byłem już bardzo zmęczony, bo była to już trzecia godzina nad ranem. Jechaliśmy radiowozem i usłyszeliśmy silny huk. Od razu wiedziałem, że wydarzyło się coś niedobrego. Przyjechaliśmy na miejsce i zobaczyłem, że to wypadek drogowy. Jako służby mundurowe przyjechaliśmy na miejsce jako pierwsi. Gdy podszedłem, zobaczyłem człowieka na ziemi. Siła uderzenia była tak duża, że wyleciał przez tylną szybę. Zaczęliśmy udzielać mu pierwszej pomocy, dopóki nie przyszła butla z tlenem. Ten człowiek umierał mi na kolanach – opowiada strażnik miejski, który chciał pozostać anonimowy

Nie brakowało także bardzo niecodziennych sytuacji.

– Kiedyś dostaliśmy wezwanie do domu, po którym biegał skorpion i schował się pod łóżkiem. Z początku, jak się o tym dowiedzieliśmy to było trochę nerwowo, ale na szczęście dorośli, którzy tam przebywali zdążyli zamknąć go w słoiku i musieliśmy go tylko zabrać – opowiada Julita Kozłowska

Dlaczego zawód Strażnika Miejskiego?

Pomimo że zawód strażnika miejskiego nie zawsze cieszy się sympatią części mieszkańców, to i tak znajdują się chętni do podjęcia tej służby.

– Moja cała rodzina służyła w służbach mundurowych. Mnie także do tego ciągnęło, ale nie chciałam za bardzo pracować z bronią palną, więc wybrałam Straż Miejską – opowiada Julita Kozłowska, z zespołu profilaktyki Straży Miejskiej

– Wybrałem Straż Miejską ze względu na stabilność i ponieważ jest to fajna oraz ciekawa praca, która stawia wiele wyzwań – tłumaczy Dominik Kozłowski z referatu Stare Miasto

– Wstąpiłem do Straży Miejskiej jak zakończyłem służbę wojskową, przed tym pracowałem na kolei. Można więc powiedzieć, że trafiałem z munduru w mundur – opowiada Marek Paszczyński

Za co strażnicy miejscy kochają swoją pracę?

– Zawsze najwięcej przyjemności daje zwykły uśmiech i zwykłe słowo dziękuję od innych, czyli zrozumienie najprostszych rzeczy – opowiada Marek Paszczyński.

– Ja pracuję teraz w profilaktyce. W takiej pracy widzę praktycznie same plusy, bo edukujemy dzieci oraz najstarszych. Mi to teraz odpowiada, bo dzieci bardzo rzadko są negatywnie nastawione – tłumaczy anonimowy strażnik

Jak tłumaczą mundurowi, służba strażnika miejskiego daje także wielką satysfakcję.

– W pamięci najbardziej zapada udzielanie pierwszej pomocy osobom, które tego wymagają, jak chociażby ataki padaczki czy zawały serca. Pomoc ludziom w takich sytuacjach, daje największą satysfakcję z pracy, bo ratujemy życie – opowiada Dominik Kozłowski

Czytaj także: O włos od tragedii. Torowisko przebiło tramwaj [ZDJĘCIA]

Hubert Śnieżek
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl