Jest młoda i nieśmiała, ale zoo wiąże z nią nadzieje na przedłużenie gatunku. Samica ocelota nadrzewnego przyjechała do poznańskiego zoo z Walii w miejsce starszej samicy tego samego gatunku, która odjechała do Czech.
Oceloty nadrzewne mają status Near Threatened, czyli bliskie wyginięcia. Aby temu zapobiec, zoo prowadzi rotacje drapieżników. Decyzję o takich podróżach podejmują koordynatorzy programów hodowlanych, którzy starają się znajdować najlepsze miejsca dla poszczególnych zwierząt.
– Starsza samica, Mimi, wyjechała z Poznania do Zoo w Děčínie w Czechach, zaś inna przyjechała z Walii. Fibi, bo takie imię nadali jej opiekunowie w Poznaniu ma nieco ponad półtora roku. Przyjechała do Poznania około miesiąc temu. Liczymy na to, że koordynator gatunku zadecyduje, że w przyszłości przyjedzie do niej samiec – mówi Remigiusz Koziński, Kierownik Działu Nowego Zoo i Edukacji.
O ocelotach słów kilka
Jak dodaje Koziński, cętkowane futro i uroda sprawiły, że w XX wieku liczebność ocelotów nadrzewnych bardzo spadła (polowano na nie i handlowano żywymi osobnikami). Z kolei dziś negatywny wpływ ma systematyczne niszczenie i zatruwanie naturalnego środowiska. To wszystko sprawia, że według IUCN ocelotów nadrzewnych żyjących na wolności stale ubywa.
Oceloty nadrzewne, jak już ich nazwa wskazuje, funkcjonują chętniej nad ziemią niż na poziomie gruntu. Są świetnie przystosowane do poruszania się po konarach i gałęziach. Wykorzystywanie takich nadziemnych duktów to dla nich warunek przetrwania. W Ameryce Południowej naturalne obszary występowania tych kotów, z gęsto rosnącymi drzewami, z roku na rok się kurczą.
Czytaj także: Bawili się na szczycie wieżowca. Mogło skończyć się tragedią



