W Poznaniu na oddział toksykologii w Szpitalu Miejskim im. F. Raszei trafiły pierwsze osoby, które zatruły się grzybami. Zjedli muchomory sromotnikowe, których spożycie nawet w minimalnej ilości może prowadzić do śmierci. Jego toksyny są odporne na obróbkę termiczną, dlatego ten rodzaj odpowiada za większość zgonów w Europie po zatruciu grzybami.
Pierwsze zatrucia
Obecnie mamy szczyt sezonu grzybowego. W lasach roi się od grzybiarzy, którzy zbierają leśne dary jesieni. W koszykach lądują nie tylko popularne podgrzybki, prawdziwki, kurki czy maślaki. Są tacy, którzy z różnych powodów zabierają do domu także gatunki trujące.
Niektóre z nich zawierają toksyny, których spożycie może grozić poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi a nawet śmiercią. Do Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu na oddział toksykologii trafił pierwsze dwie osoby, które zatruły się niejadalnymi grzybami.
– Mieliśmy dwie osoby zatrute grzybami. To przypadki potwierdzone. Te osoby zatruły się muchomorami sromotnikowymi, które uszkadzają wątrobę. Leczenie wdrożono dość szybko, więc pacjenci poprawili się i wyszli do domu. Byli w dobrej formie – poinformował dr Eryk Matuszkiewicz, toksykolog z Miejskiego Szpitala im. F. Raszei w Poznaniu.
Muchomor sromotnikowy to śmiertelnie trujący grzyb, którego nawet 30 g owocnika może zabić dorosłą osobę. Zawiera toksyny, które nie ulegają zniszczeniu podczas gotowania, suszenia czy mrożenia. Są odporne na bardzo wysokie temperatury, nawet do 250 st. C.
– Muchomor muchomorowi nie jest równy. Są takie, które nie są trujące narządowo, czyli nie uszkadzają żadnego narządu. Natomiast jeśli chodzi o np. muchomora zielonawego – sromotnikowego, jest zupełnie odwrotnie. Powoduje nieodwracalne szkody w organizmie – dodaje dr Eryk Matuszkiewicz.
Niepokojące statystyki
Typowymi objawami zatrucia grzybami są m.in. nudności, biegunka, wymioty, bóle brzucha, duszności czy podwyższona temperatura. Od wielu lat statystyki jasno pokazują, że w Polsce utrzymuje się liczba przypadków pacjentów, którzy trafiają do szpitali z objawami zatrucia. Nie inaczej jest na poznańskiej toksykologii.
– W sezonie, który trwa od połowy sierpnia do końca października, każdego roku mamy około kilkunastu osób trafiających z zatruciami. Jest lekka tendencja spadkowa, ale jednak cały czas oni są. Problem co roku występuje, ludzie niezmiennie jedzą takie grzyby. Czasem zdarza się tak, że niby się znają, wiedzą czego nie można jeść, a mimo to próbują i później pojawia się niepokój czy coś im się stanie – alarmuje dr Matuszkiewicz.








