O mozaice z dawnego ośrodka policyjnego w Poznaniu zrobiło się głośno w zeszłym roku. Pisały o niej wszystkie media, każdy zastanawiał się, jaki los spotka jedną z największych tego typu prac artystycznych w regionie. Dzięki walce mieszkańców Kiekrza udało się ją uratować i podjęto decyzję o przeniesieniu. Kawałek po kawałku została rozebrana i przewieziona do magazynu, w którym leży od kilku miesięcy. Jaki będzie jej dalszy los i czy rzeczywiście znajdzie się dla niej miejsce w stolicy Wielkopolski?
Magazynowy odpoczynek
Głośno o sprawie mozaiki zrobiło się w 2025 roku. To właśnie wtedy mieszkańcy Kiekrza zaczęli walczyć o jej zachowanie i przeniesienie w inne miejsce. Po decyzji o wyburzeniu budynku dawnego ośrodka szkoleniowego policji, w którym znajdowało się dzieło artystyczne, stworzono petycję, która była apelem do władz miasta o działanie i zabezpieczenie pracy. Podpisało się pod nią ponad 1000 osób.
Walka się opłaciła, bo podjęto decyzję o zachowaniu kierskiej mozaiki. Problemem stało się miejsce, gdzie mogłaby zostać zainstalowana. Pomysłów było kilka, jednak wciąż nie podjęto ostatecznej decyzji w tej sprawie. Obecnie znajduje się w jednym z magazynów Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji.
– Mozaika jest przechowywana w magazynie, wszystko jest zabezpieczone, ponumerowane, żeby było wiadomo, jak ją później w ten sam sposób ułożyć. Nie chcę określać czasu, kiedy będziemy wiedzieć, czy wszystko będzie załatwione. Nawet jeżeli my znajdziemy miejsce, musimy wszystko sprawdzić technicznie. Należy to zgłosić, musi przyjść konserwator zabytków i zobaczyć, czy miejsce jest odpowiednie. To wymaga czasu, więc trudno mi określić. Absolutnie nie zostawiliśmy tematu, on cały czas jest procedowany – mówi Olga Kijewska-Ratajczak z Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji.
Mozaika nie jest zabytkiem, nie jest wpisana na żadną oficjalną listę. Problemem jest jej wielkość. Znalezienie miejsca, w którym zostanie ulokowana i wkomponowana w przestrzeń nie jest prostym zadaniem.

Fot. Rada Osiedla Kiekrz/Piotr Rudowicz
Wartość czy sentyment?
Mozaika pochodzi z 1972 roku. Znajdowała się w dawnym budynku szkoleniowym policji przy ulicy Chojnickiej w Poznaniu. Autorkami dzieła przedstawiającego piramidy, palmy i Egipcjanki były poznańskie artystki Urszula Okupniak-Chmielewska oraz Janina Katulska-Jakubowska. Poznańska mozaika jest jedną z sześciu stworzonych. Do dziś zachowała się tylko ta poznańska. Zrobiono ją z chodzieskiej porcelany, która była jedną z najstarszych polskich marek.
– Takie mozaiki są projektowane do konkretnego wnętrza. One od samego początku tam funkcjonują, uwzględniają kolorystykę i światło miejsca. Problematyczne jest przenoszenie tego, bo tracimy cały kontekst, który był na początku. Nawet jeżeli w tamtym miejscu była interesująca i ciekawa, bo była na dużej przestrzeni i ta mozaika dominowała i określała to wnętrze, to przeniesienie tego gdzie indziej jest zupełnie czymś innym – mówi prof. Marek Jakuszewski z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.
Stworzenie każdej mozaiki jest bardzo czasochłonne. Szczególnie tak dużej, jak ta, która przez lata zdobiła dawny ośrodek policyjny.
– Trudno ocenić mi jej wartość finansową. Zrobienie mozaiki to straszny mozoł. Kiedyś z ciekawości policzyłem, że zrobienie metra kwadratowego mozaiki to jest co najmniej 15 godzin pracy. Jakbyśmy przeliczyli metry kwadratowe, które tam mamy na godziny pracy, to już nam wyjdzie duża wartość. A do tego wartość materiałów – podkreśla prof. Jakuszewski.
Zdaniem prof. Jakuszewskiego Poznań miał wiele mozaiek, które były lepsze pod względem artystycznym, ale uległy zniszczeniu. Wspomina również o reliefie, który znajduje się w dawnym budynku Dworca Głównego. To inny rodzaj sztuki, ale taki, który ma dobry poziom artystyczny. W przypadku mozaiki z 1972 roku to sentyment zdecydował o jej zachowaniu i przeniesieniu.
– Wydaje mi się, że warto ratować takie rzeczy, bo one są unikatowe. Można się spierać o wartość artystyczną, ale jest to jakiś wyraz epoki tamtych czasów. Ta mozaika była zrobiona z dużych kawałków stłuczki i talerzy, a nie z artystycznych elementów. Nie jest to szczególnie precyzyjna praca. Tu mamy nawiązanie bardziej do domów z lat 70., gdzie całe fasady wykładało się potłuczonymi talerzami. Wydaje mi się, że to aż tak wartościowe nie jest, ale na pewno z tego względu sentymentalnego warto to ratować – dodaje prof. Jakuszewski.
Historia z policją w tle
Historia dawnego ośrodka policyjnego sięga lat 70. Budynek nad jeziorem Kierskim przy ulicy Chojnickiej 35 w Poznaniu oddano do użytku jako ośrodek wczasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Znajdowała się tam część kongresowa, którą później mianowano na Ośrodek Szkolenia Policji w Kiekrzu.
W latach swojej świetności miało być to miejsce przeznaczone dla najważniejszych osób w mieście i województwie. Były tam pokoje dla gości, a zaraz obok znajdowała się plaża, z której z czasem mogli korzystać także mieszkańcy. Później szkolono tam policjantów.
– Policjanci byli tam szkoleni na kursach podstawowych i kierowanych na konkretne zadania. Później ten budynek przez lata stał pusty – opowiada mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Z roku na rok budynek niszczał. Zły stan techniczny i brak pieniędzy na remont zdecydowały o wygaszeniu trwałego zarządu, co oznacza, że policja zrezygnowała z bycia właścicielem tego miejsca.
– Budynek był w złym stanie technicznym i został zamknięty. W zamian reaktywowaliśmy ośrodek w Gnieźnie. Lokalizacja w Kiekrzu była doskonała, w granicach miasta i z dużym terenem. Ale żeby można było tam cokolwiek wybudować, co mogłoby służyć szkoleniom policyjnym lub umieścić tam centrum wyszkolenia psów lub koni policyjnych, potrzebne byłyby miliony złotych – dodaje Borowiak.
W 2017 roku ówczesny wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann wyraził zgodę na przekazanie terenu nad jeziorem w Kiekrzu pod opiekę miasta. W 2025 roku podjęto decyzję o wyburzeniu budynków dawnego ośrodka szkolenia policji.





