Duże plansze reklamowe szpecące często zabytkowe budynki z centrum udało się już usunąć. Teraz czas na nielegalne reklamy w innych częściach miasta. O tym, jak walczy z nimi Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego dla Miasta Poznania rozmawiam z jego kierownikiem – Pawłem Łukaszewskim.
Reklamoza, czyli zbyt duże nagromadzenie reklam w przestrzeni miejskiej to często jeszcze spuścizna po latach 90. To wówczas polskie miasta, w tym i Poznań zalała fala pstrokatych billboardów, szyldów i banerów. Wówczas były one symbolem rodzącego się kapitalizmu. Dziś na nikim nie robią pozytywnego wrażenia, a jedynie szpecą. Wiele z nich zamontowano nielegalnie, bez jakichkolwiek pozwoleń, choć często są to spore konstrukcje, mogące stanowić zagrożenie np. dla przechodniów. W walkę z nimi włączył się Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla Miasta Poznania.
Marek Jerzak: Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego najczęściej kojarzy się z interwencjami dotyczącymi budynków w złym stanie, które mogą zagrażać bezpieczeństwu. Skąd więc w zainteresowaniu inspektorów znalazły się reklamy?
Paweł Łukaszewski: Wyznacznikiem naszych działań jest prawo budowlane. Reguluje ono kwestie dotyczące obiektów i urządzeń budowlanych, w tym sprawy związane z legalnością nośników reklamowych np. wolnostojących, trwale związanych z gruntem. Mam tu na myśli klasyczne tablice reklamowe umieszczane na żelbetowych lub stalowych słupach oraz nośniki instalowane na elewacjach budynków. Legalność reklamowych nośników sprawdzamy już od 2007 roku.
M.J.: Jakie najczęściej uchybienia się zdarzają?

Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla Miasta Poznania / fot. M. Melanowicz
P.Ł.: Nie ingerujemy w treść reklamy. Sprawdzamy, czy nośnik reklamowy został przez inwestora wykonany zgodnie z przepisami prawa budowlanego. Chodzi tu przede wszystkim o nośniki wolnostojące, trwale związane z gruntem, które w rozumieniu prawa są budowlami i wymagają pozwolenia na budowę.
M.J.: Czyli zupełnie jak ktoś budujący dom? Musicie więc sprawdzić, czy takie zezwolenie zostało wydane?
P.Ł.: Tak. Sprawdzamy to najpierw w Wydziale Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Poznania. Ustalamy, czy inwestor konkretnego nośnika uzyskał pozwolenie na budowę. Jeżeli chodzi o reklamy, które są instalowane na obiektach budowlanych, np. na elewacjach budynków, to w tym przypadku przepisy prawa budowlanego wymagają jedynie dokonania zgłoszenia do Wydziału Urbanistyki i Architektury. Mówię o tym m.in. dlatego, żeby doinformować tych inwestorów, którzy zasłaniają się nieznajomością przepisów.
M.J.: W przypadku reklam, które nie wymagają samego zgłoszenia a pozwolenia, co robicie gdy okaże się, że inwestor go nie uzyskał?
P.Ł.: W takich przypadkach najpierw wszczynamy postępowanie wyjaśniające. Sprawdzamy, czy została wydana zgoda na budowę lub instalację reklamy oraz staramy się skontaktować z jej inwestorem, który nie zawsze przyznaje się do wybudowania lub zainstalowania reklamy.
M.J.: I co wtedy?
P.Ł.: Ustalamy właściciela gruntu, na którym reklama została posadowiona. Pytamy, czy posiada wiedzę lub dokumenty potwierdzające, że dany nośnik jest legalny. Jeśli takich dokumentów nie ma, to dalsze postępowanie prowadzimy w stosunku do właściciela gruntu, na którym nośnik reklamowy został wybudowany. W przypadku zamontowania reklamy na budynku pytamy o to jego właściciela lub zarządcę.
M.J.: I jeśli nie ma takich dokumentów, musi zlikwidować reklamę?
P.Ł.: Przepisy prawa budowlanego przewidują konieczność uruchomienia ścieżki legalizacyjnej.
M.J.: Co to znaczy?
P.Ł.: Inwestor nośnika bądź właściciel gruntu, na którym on powstał, może złożyć wniosek o jego legalizację. Pomimo tego, że wiemy, iż nośnik reklamowy pojawił się bez pozwolenia, to przepisy prawa budowlanego nakładają na nas obowiązek podjęcia próby zalegalizowania takiej samowoli. Legalizacja jest możliwa wtedy, gdy nośnik nie narusza przepisów prawa budowlanego i prawa miejscowego, w tym uchwały krajobrazowej. Jeśli warunki w nich określone zostaną spełnione, to inwestor lub właściciel reklamowego nośnika, aby go zalegalizować, musi dokonać jeszcze opłaty legalizacyjnej.
M.J.: Ile ona wynosi?
P.Ł.: W stosunku do nośników wolnostojących, a tych w Poznaniu jest sporo, opłata legalizacyjna wynosi 125 tys. zł. Dodam, że to dość wysoka opłata, która dla wielu inwestorów jest przeszkodą nie do zaakceptowania.
M.J.: I co dzieje się, jeśli jej nie uiści?
P.Ł.: Najczęściej inwestor sam usuwa tę reklamę. Jeśli tego nie zrobi, to mam obowiązek wydać nakaz jej rozbiórki.
M.J.: I to wystarczy? Taka reklama znika?
P.Ł.: Jeśli inwestor opóźnia wykonanie rozbiórki nielegalnego nośnika, to jestem zmuszony wszcząć postępowanie egzekucyjne. Nakładam w nim na inwestora grzywnę w celu przymuszenia go do usunięcia samowoli.
M.J.: I oni ją wpłacają?
P.Ł.: Tę grzywnę ściąga Urząd Skarbowy i jest w tym bardzo skuteczny. W przypadku reklam praktyka jest taka, że na tym etapie inwestor raczej sam usuwa nielegalny nośnik.
M.J.: Brzmi to, jakbyście mieli wreszcie skuteczne narzędzie w walce z reklamozą.
P.Ł.: Tak, choć trzeba pamiętać o całym postępowaniu administracyjnym. Kończy się ono dopiero wtedy, kiedy decyzja o rozbiórce stanie się decyzją ostateczną. Od nakazu rozbiórki, wydanego w formie decyzji administracyjnej, inwestor może się odwołać do drugiej instancji, czyli do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jest jeszcze ścieżka sądowo-administracyjna. Duże firmy reklamowe mają do dyspozycji prawników, którzy doskonale wiedzą, w jaki sposób wydłużyć czas istnienia nielegalnej reklamy.
M.J.: I wszyscy się odwołują?
P.Ł.: Nie wszyscy, ale zanim dojdziemy do momentu, kiedy decyzja o rozbiórce stanie się decyzją ostateczną i wykonalną, a tym samym zanim przystąpimy do postępowania egzekucyjnego, to niestety trwa to bardzo długo. Czasami kilka miesięcy.
M.J.: Brzmi to tak, jakby potrzeba było do tego sztabu urzędników.
P.Ł.: Dlatego z początkiem tego roku powołałem w Inspektoracie specjalistyczny „Referat Nadzoru Krajobrazowego”, który sprawdza w Poznaniu legalność nośników reklamowych, małej architektury, ogrodzeń oraz innych niewielkich obiektów i urządzeń. Jego zadaniem jest walka z chaosem urbanistycznym i budowlanym. Na razie pracują w nim tylko dwie osoby.
M.J.: To chyba niezbyt dużo.
P.Ł.: No niezbyt. Aby zwiększyć zakres i skuteczność naszego działania podpisałem niedawno porozumienie o współpracy z Wydziałem Architektury Politechniki Poznańskiej. Umożliwia ono m.in. odbywanie praktyk i staży studenckich w Inspektoracie, co wzmocni nas kadrowo i zwiększy skuteczność walki z nielegalnymi reklamami. Przy okazji studenci poznają przepisy prawa budowlanego i zdobędą umiejętności jego praktycznego stosowania.
M.J.: Czy ci studenci już dla was pracują?
P.Ł.: Praktyki rozpoczną się w lipcu tego roku. Wtedy jest czas urlopów i aby kontynuować działania porządkujące przestrzeń, potrzebujemy personalnego wsparcia.
M.J.: Studenci będą mieli co robić w biurze PINB?
P.Ł.: Z całą pewnością, ponieważ obecnie mamy zarejestrowanych prawie 300 wniosków dotyczących sprawdzenia legalności nośników reklamowych w Poznaniu.

Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla Miasta Poznania / fot. M. Melanowicz
Czytaj także: Wszystkie tramwaje będą jeździć częściej



