W Poznaniu odbyły się dziś uroczystości upamiętniające 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę. 17 września jest również Dniem Sybiraka. Obchody były okazją do przypomnienia losów Polaków deportowanych w głąb Związku Sowieckiego oraz oddania hołdu ofiarom wojny, represji i totalitaryzmu.
Uroczystości rozpoczęły się od mszy świętej w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela przy ulicy Fredry. Następnie uczestnicy przeszli pod Pomnik Ofiar Katynia i Sybiru, gdzie odbył się Apel Pamięci, oddano salwy honorowe oraz złożono kwiaty. W obchodach uczestniczyli między innymi Sybiracy, przedstawiciele rodzin katyńskich, kombatanci, żołnierze, przedstawiciele władz samorządowych i administracji państwowej, a także młodzież szkolna.
17 września 1939 roku Armia Czerwona przekroczyła wschodnią granicę II Rzeczypospolitej. Polska od ponad dwóch tygodni prowadziła już walkę z niemiecką agresją. Sowiecka napaść oznaczała otwarcie drugiego frontu i rozpoczęcie okupacji wschodnich terenów Polski. W kolejnych miesiącach i latach tysiące polskich obywateli zostały poddane represjom, a wielu deportowano w głąb Związku Sowieckiego.
Ważna data
O znaczeniu tej daty mówiła podczas poznańskich uroczystości wicewojewoda wielkopolska Karolina Fabiś-Szulc. Podkreślała, że 17 września jest jednocześnie dniem pamięci o osobach, które zostały wyrwane ze swoich domów i skazane na deportacje, więzienia, łagry, głód oraz ciężką pracę.
– Jest to więc dzień, w którym powinniśmy szczególnie mocno powiedzieć: pamiętamy – mówiła.
W swoim wystąpieniu przypomniała również o pakcie Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku i jego tajnym protokole, który przewidywał podział Europy Środkowo-Wschodniej na strefy wpływów. Zwracała uwagę, że sowiecka propaganda przedstawiała późniejszą agresję jako wyzwolenie.









Wicewojewoda wskazywała, że pamięć historyczna powinna być także lekcją pozwalającą rozpoznawać manipulację. Jej zdaniem jednym z zagrożeń związanych z systemami totalitarnymi jest właśnie próba zmiany znaczenia słów i przedstawiania agresji jako obrony czy okupacji jako pomocy.
– Historia pokazuje, że zanim pojawią się czołgi i żołnierze, często pojawia się słowo – mówiła Karolina Fabiś-Szulc.
Podczas uroczystości szczególne miejsce zajęli Sybiracy i ich rodziny. Wicewojewoda podkreślała, że są wśród nich osoby, które jako dzieci doświadczyły głodu, zimna, strachu, rozłąki z bliskimi i ciężkiej pracy, a mimo tego zachowały pamięć, język, kulturę i przywiązanie do ojczyzny.
– Człowiekowi można odebrać dom, majątek i wolność, ale najtrudniej jest wydrzeć mu jego tożsamość – mówiła.











Odległa historia?
Do znaczenia przekazywania tej historii kolejnym pokoleniom nawiązywał również Marian Macutkiewicz, prezes Związku Sybiraków w Poznaniu. Zwracał uwagę, że dla młodych ludzi wydarzenia sprzed 87 lat mogą wydawać się odległą historią. Jego zdaniem właśnie dlatego konieczne jest przekazywanie świadectw osób, które same doświadczyły sowieckich represji.
Macutkiewicz mówił o nocnych deportacjach, podczas których rodziny były zabierane z domów i umieszczane w bydlęcych wagonach. Przypominał o warunkach podróży, chorobach, głodzie i śmierci dzieci oraz dorosłych. Podkreślał, że były to doświadczenia pozostawiające traumę na całe życie.
– Szczególnie wśród młodych, wśród nas wszystkich – mówił o potrzebie pamiętania o tych wydarzeniach.
Podczas uroczystości przypominano również, że pamięć o Sybirakach nie jest wyłącznie wspominaniem przeszłości. Ma być także przestrogą przed powtarzaniem mechanizmów, które prowadziły do represji i przemocy. W tym kontekście w wystąpieniach pojawił się także temat współczesnej rosyjskiej propagandy i wojny przeciwko Ukrainie.








