Sprawa związana ze skatowaniem strusia Zenka z podpoznańskiego gospodarstwa wraca na salę sądową. Tym razem na ławie oskarżonych miał zasiąść mężczyzna, który nagrywał całe zdarzenie. Na rozprawie nie stawił się ani on, ani jego obrońca. Pełnomocnik pokrzywdzonego uważa, że zarzuty postawione przez prokuraturę są niekompletne.
Wątek Jakuba G. pojawił się podczas głośnej sprawy brutalnego zabójstwa strusia Zenka. W styczniu 2025 roku Łukasz Sz. w towarzystwie kolegów włamał się na teren Traperskiej Osady w Bolechówku, gdzie przebywało zwierzę, przedtem chwalił się, że zamierza zgwałcić strusia. Nieprawomocny wyrok w sprawie głównego oskarżonego zapadł 2 marca. Sędzia skazał Łukasza Sz. na siedem lat więzienia. Jednym z mężczyzn, którzy byli na miejscu zdarzenia w styczniu 2025 roku był właśnie Jakub G. Mężczyzna nagrał, to co Łukasz Sz. zrobił strusiowi Zenkowi.
Prokuratura postawiła Jakubowi G. zarzut zakłócania miru domowego, związany z włamaniem na teren osady oraz prowadzenia samochodu po alkoholu. Z taką decyzją prokuratury nie zgadzał się Jarosław Tylkowski właściciel zwierzęcia. Jego pełnomocnik mecenas Katarzyna Topczewska domagała się od sądu zawrócenie sprawy do prokuratury.
– Z ujawnionej w trakcie poprzedniego procesu korespondencji pomiędzy Jakubem G. a Łukaszem Sz. wynika, że panowie wspólnie planowali to co się zadzieje. Była wiadomości dotyczące tego co Łukasz Sz. zrobi strusiowi. Nie godzę się z takim zarzutem, ponieważ powinien to być zarzut o współudział w znęcaniu się nad strusiem. Nagrywał zdarzenie, wiedział po co tam idzie. – zaznaczała mecenas Topczewska przed rozprawą.
Jarosław Tylkowski zaznaczył, że już samo nagrywanie zdarzenia sprawia, że Jakub G. powinien odpowiadać za współudział.
– Ja oczekuję przede wszystkim sprawiedliwości. Osoba która dzisiaj stanie przed wysokim sądem nie może być bezkarna. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby brać udział w takim zdarzeniu – podkreśla Jarosław Tylkowski
Pomimo braku obecności oskarżonego proces się rozpoczął. Sędzia oddaliła wniosek złożony przez mecenas Topczyńską. Uznała, że na ten moment nie ma dowodów, które wskazywałyby na to, że Jakub G. miał współudział w przestępstwie. Na rozprawie rozpoczęło się również przesłuchiwanie świadków. Pierwszym z nich był kolejny z mężczyzn, który towarzyszył Łukaszowi Sz. podczas katowania strusia. Sprawa będzie kontynuowana na kolejnych rozprawach.





fot. M. Melanowicz / wpoznaniu.pl
Czytaj także: Właścicielka była w szpitalu kiedy splądrowano jej dom



