Lech w Kielcach. Jak zagrać z Koroną? 

Czas na niezwykle ciekawe spotkanie w lidze. Drużyny, które dzielą w tabeli zaledwie dwa „oczka” spotykają się w dobrej dyspozycji. Dwa różne style gry i wynik remisowy w poprzednim meczu to zapowiedź interesującej potyczki taktycznej. Korona Kielce rozbudziła swoje apetyty na wyjątkowo dobry wynik w tym sezonie, a Kolejorz skraca dystans do ścisłej czołówki. Mecz ten zatem jawi się jako wielki spektakl przepełniony emocjami.  
 

Po spokojnej wygranej

Mecz na wyjeździe z KuPS to przykład spokojnej wygranej z racjonalnym zachowaniem świeżości zawodników. W związku z szybko objętym prowadzeniem trener Frederiksen pozwolił kluczowym graczom odpocząć. Pięć zmian i spokojne „dowiezienie” wyniku pod pełną kontrolą było dobrą decyzją. Wszak rewanż z Finami odbędzie się w Polsce, a przed drużyną wymagające zadanie, w którego realizacji pomogą wypoczęci zawodnicy. 

Korona Kielce

Zespół trenera Jacka Zielińskiego jest w tym momencie w nieustabilizowanej formie. Niemniej jednak na tym etapie sezonu są na zadowalającej władze klubu pozycji. Górna połowa tabeli i 30 punktów to coś co zapewnia spokój i daje ciekawe perspektywy. W styczniu wygrali z Legią Warszawa i Radomiakiem Radom, mecze te rozdzielała rywalizacja z Zagłębiem Lubin, którą przegrali. Co łączy wygrane? Niższe od przeciwnika posiadanie piłki i szybkie budowanie akcji. Co wyróżnia porażkę? Wysokie posiadanie piłki i kłopoty w grze pozycyjnej.  
 

Jak Lech „ugryzie” to spotkanie?

Biorąc pod uwagę wspomnianą nieporadność kieleckiego zespołu w ataku pozycyjnym może należałoby pozwolić przeciwnikowi samemu się pokonać. Mając w składzie zawodników grających szeroko i bezpośrednio takie podejście do meczu byłoby z pewnością korzystne. Szybkie ataki skrzydłami w wykonaniu drużyny Kolejorza a jednostkowo Luisa Palmy i Ismaheela wyglądają dobrze i są skuteczne. Mimo zarzucanego braku goli i asyst albo raczej ich za małej ilości, to tymi sektorami Lech buduje największe zagrożenie i tworzy pole do popisu zawodnikom grającym w środku. Mało prawdopodobne wydaje się jednak, aby sztab szkoleniowy gospodarzy nie zdawał sobie sprawy z ryzyka płynącego z takiego przebiegu spotkania. 

Czytaj także: Gurgul przed meczem z Koroną: „Seria zwycięstw nas napędza”

Adam Suwary
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl