W ostatnich dniach media zalały informacje dotyczące niebezpiecznych zdarzeń, które miały miejsce w kraju. Chodzi o ataki, do których dochodziło w szkołach. A także pojawiające się nagrania nastolatków, którzy grozili nożami i innymi niebezpiecznymi narzędziami w internecie. O tym, czy te wydarzenia można uogólniać i czy jako społeczeństwo mamy tendencje do ulegania pewnym trendom, rozmawiam z Nataszą Chmielewską-Mazurek, psychologiem i psychoterapeutą.
Aleksandra Wróblewska: Skąd się bierze chęć bycia zauważonym, czasem nawet za wszelką cenę?
Natasza Chmielewska-Mazurek: Potrzeba bycia zauważonym i akceptowanym oraz potrzeba przynależności do grupy są jednymi z podstawowych potrzeb psychologicznych człowieka. Szczególnie silnie może ujawniać się w okresie dorastania. Kiedy młodzi ludzie intensywnie kształtują swoją tożsamość, a opinia rówieśników ma dla tego procesu ogromne znaczenie. Jeżeli zachowania prowokacyjne, ryzykowne czy agresywne przynoszą zainteresowanie, uznanie grupy lub popularność w internecie, mogą być wzmacniane i powtarzane. Nie oznacza to jednak, że za każdym takim zachowaniem stoi wyłącznie potrzeba uwagi. Motywacje bywają znacznie bardziej złożone i mogą obejmować również potrzebę wpływu, presję rówieśniczą czy trudności w regulacji emocji.
A.W.: Co się dzieje w społeczeństwie, że tak łatwo ulegamy różnego rodzaju trendom?
N.C.M.: Podążanie za zachowaniami innych nie jest nowym zjawiskiem. Psychologia społeczna od dawna opisuje mechanizmy konformizmu, wpływu grupy i społecznego uczenia się. Zmieniło się natomiast środowisko, w którym te mechanizmy funkcjonują. Media społecznościowe umożliwiają błyskawiczne rozpowszechnianie treści, a ich popularność może tworzyć wrażenie, że określone zachowania są powszechne i społecznie akceptowane. Szczególnie niepokojące jest to, że treści wywołujące silne emocje, w tym strach, oburzenie czy zaskoczenie, mogą zyskiwać dużą widoczność, niezależnie od tego, czy przedstawiają zachowania pożądane społecznie, czy wręcz przeciwnie.
A.W.: Czy to dotyczy tylko młodych ludzi?
N.C.M.: Zdecydowanie nie. Mechanizmy wpływu społecznego, konformizmu i potrzeby przynależności dotyczą ludzi w każdym wieku. W okresie dorastania szczególnego znaczenia nabiera jednak akceptacja rówieśników. W sytuacjach silnego pobudzenia emocjonalnego lub presji grupy młodzież może być bardziej skłonna do podejmowania ryzykownych decyzji. Nie oznacza to, że nastolatki nie potrafią przewidywać konsekwencji swoich działań. Warto natomiast pamiętać, że ich zdolność do samokontroli i podejmowania decyzji nadal się rozwija, a kontekst społeczny ma istotny wpływ na zachowanie.
A.W.: Dokąd jako społeczeństwo zmierzamy?
N.C.M.: Nie uważam, żeby na podstawie pojedynczych niepokojących trendów można było formułować wniosek, że jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej agresywni. Z pewnością żyjemy jednak w rzeczywistości, w której granica między światem internetowym a codziennym funkcjonowaniem coraz bardziej się zaciera. Tak skrajne zachowania, które kiedyś pozostawały w obrębie niewielkiej grupy, dziś mogą w bardzo krótkim czasie dotrzeć do tysięcy odbiorców. Dlatego jednym z najważniejszych wyzwań staje się rozwijanie kompetencji społecznych i emocjonalnych, krytycznego myślenia oraz odpowiedzialności za własne zachowania. Zarówno w świecie rzeczywistym, jak i cyfrowym.
A.W.: Czy wpływ na negatywne zachowania mają np. social media, gry komputerowe, internet? Czy powodów należy szukać gdzieś indziej?
N.C.M.: Nie ma podstaw, aby traktować internet, media społecznościowe czy gry komputerowe jako samodzielną przyczynę agresywnych zachowań młodzieży. W przypadku przemocy mamy do czynienia ze zjawiskiem wieloczynnikowym, w którym znaczenie mogą mieć między innymi indywidualne predyspozycje, doświadczenia rodzinne, relacje rówieśnicze, wcześniejsze doświadczenia przemocy oraz środowisko społeczne. Internet może natomiast pełnić funkcję wzmacniającą – zwiększać widoczność określonych zachowań, ułatwiać ich naśladowanie i dostarczać społecznego uznania za przekraczanie granic. Warto też rozróżniać korzystanie z gier komputerowych od uczestniczenia w internetowych społecznościach promujących przemoc. Są to odmienne zjawiska i nie należy przypisywać im takiego samego wpływu.
A.W.: W nawiązaniu do ostatnich wydarzeń, czy da się jakoś uogólnić to, co się dzieje?
N.C.M.: Ostatnie wydarzenia pokazują przede wszystkim, jak szybko treści internetowe mogą wywoływać realne konsekwencje społeczne. W takich sytuacjach możemy obserwować mechanizmy naśladownictwa, poszukiwania rozgłosu, presji grupowej, ale również narastającego poczucia zagrożenia wśród uczniów, rodziców i nauczycieli. Nie powinniśmy jednak wyciągać wniosków o motywacjach sprawców bez analizy konkretnych przypadków. Najważniejsze jest odpowiedzialne reagowanie na sygnały zagrożenia. Bez niepotrzebnego wzmacniania sensacyjnego przekazu, który sam w sobie może przyczyniać się do dalszego rozpowszechniania podobnych zachowań.
A.W.: Dziękuję za rozmowę.







