Jest symbolem jesieni. Czego nie wiemy o korbolach?

W okresie jesienno-zimowym królują nie tylko na polskich stołach, ale są też wykorzystywane jako ozdoby. Dynie, bo o nich mowa, to jeden z symboli jesieni, który skradł serca ludzi na całym świecie. I choć coraz częściej widać je np. w sklepowych witrynach, wciąż mało o nich wiemy.

Dynia jaka jest, każdy widzi

Dynia z botanicznego punktu widzenia jest owocem. Jednak w Polsce przyjmujemy, że to warzywo. Obecnie liczba odmian przekracza ponad 600, a niektórzy twierdzą, że jest ich nawet około tysiąca. U nas znane i wykorzystywane są zaledwie cztery odmiany.

– W Polsce jest brak świadomości, jak bardzo dużo odmian posiadamy. Krążymy ciągle dookoła 3-4 odmian. A każda dynia, oprócz unikalnego koloru i kształtu, posiada odmienny smak i aromat oraz wykorzystanie kulinarne – mówi Jacek Rogalski, opiekun Koła Naukowego Ogrodników Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. 

Mimo że z roku na rok zainteresowanie dyniami rośnie, wciąż niewiele na ich temat wiemy. Z korbolami wiąże się również wiele stereotypów, które zniechęcają ludzi do sięgania właśnie po to warzywo. 

– Z dyniami wiąże się wiele negatywnych skojarzeń i mitów. Winą są tu złe odmiany. Przez wiele lat w Polsce dynią, która pojawiała się na targowiskach była melonowa żółta. A gdybyśmy otworzyli stare podręczniki ogrodnicze, zobaczylibyśmy, że jest ona tam opisywana jako dynia pastewna, którą żywi się zwierzęta. Trudno więc oczekiwać, żebyśmy się nią zachwycali. Wydaje mi się, że to może być powód wciąż małego zainteresowania dyniami w naszym kraju – opowiada opiekun Koła Naukowego Ogrodników.

Najpopularniejszą odmianą dyni w Polsce jest Hokkaido. Uznaje się ją za uniwersalną, ale posiadającą wiele zalet. 

– Jest niewielka, więc nie ma problemu, że nagle mamy warzywo, które waży 10 kg i nie bardzo wiemy, co z nim zrobić. To też dynia, która po obróbce termicznej ma miękką skórkę, którą możemy jeść. To duży plus, bo dla niektórych sam proces obierania jest uporczywy i zniechęca. Hokkaido jest odmianą smaczną, ma bogaty orzechowy smak i jest uniwersalna, jeśli chodzi o zastosowanie kuchenne. Nadaje się i do zup, i do sosów dyniowych, o których u nas w Polsce mało kto słyszał – podkreśla Jacek Rogalski.

Fot. M. Melanowicz

Jak dynia stała się symbolem jesieni?

Każdy wie, jak wygląda dynia, jednak nie każdy używa jej w kuchni. Pewnym jest natomiast to, że bezdyskusyjnie jest  ona symbolem jesieni. Przez swoją różnorodność, intensywne kolory i ciekawe kształty przez wielu jest wykorzystywana w dekoracjach. Od września króluje nie tylko w witrynach sklepowych czy restauracjach, ale coraz częściej pojawia się np. na cmentarzach. 

Zdaniem Jacka Rogalskiego powody mogą być dwa. Pierwszy wiąże się z tym, że dynie są typowym warzywem sezonowym. W miesiącach jesienno-zimowych są też źródłem beta-karotenu w diecie. A ten z biochemicznego punktu widzenia odgrywa ważną rolę w naszym organizmie. Prócz bycia prowitaminą witaminy A ma też silne właściwości przeciwutleniające. Dodatkowo chroni skórę przed negatywnym działaniem promieniowania UV.

– Najprawdopodobniej moda na dynie jako symbol jesieni przywędrowała do nas zza oceanu w postaci Halloween. Ozdabianie domów i podwórek kolorowymi dyniami, które mogą mieć nawet kolor sinoniebieski, sprawiło, że to warzywo typowo kojarzy nam się z okresem jesiennym – dodaje Rogalski. 

Olbrzymie konkursowe korbole

Dynie nie są trudnymi do uprawy warzywami. Ciekawostką jest, że specjalnie dla nich organizowane są konkursy na największe okazy. Koło Naukowe Ogrodników Uniwersytetu Przyrodniczego od lat bierze udział w jednym z nich. W zeszłym roku doczekali się warzywa, które ważyło 484 kg. 

Obecny rekord świata najcięższej dyni wynosi ponad 1400 kg, natomiast w Polsce do tej pory udało się wyhodować ważącą 907 kg. Jak osiągnąć tak dużą wagę?

– Podstawą jest dobry materiał siewny, czyli nasiona. Mamy powszechnie dostępne nasiona dyni olbrzymich, ale te dynie, które osiągają po 500 kg czy nawet tonę, to efekt kilku lat selekcji. Wyszukuje się „olimpijskich” nasion, które pozwalają osiągnąć takie rozmiary – tłumaczy Jacek Rogalski. 

W przypadku uprawy amatorskiej, z nasion marketowych, jesteśmy w stanie wyhodować dynię w granicach 80-120 kg. Ważne jest jednak trzymanie się kilku zasad. Trzeba utrzymywać jedną dynię na całej roślinie. To ważne, ponieważ wtedy wszystkie cukry i energia idą w jeden owoc, przez co masa nie będzie się rozdzielać. Istotne jest również odpowiednie żywienie. 

– Dynie pozytywnie reagują na nawożenie organiczne, czyli obornik. Dodatkowo ważna jest woda. Owoc dyni w 95 proc. składa się z wody. Jeśli tego zabraknie, nie osiągniemy tak dużego owocu – podkreśla Rogalski.

Największe odmiany dyni to warzywa typowo konkursowe. Są wodniste, a ich smak nie jest interesujący. Powodem jest szybki przyrost od kilku do nawet kilkunastu kilogramów dziennie. Rozmiar wynika z selektywnej uprawy i warto podkreślić, że te odmiany nie są w żaden sposób modyfikowane genetycznie.

Największe okazy, które udaje się wyhodować na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu można podziwiać w Centrum Edukacji Przyrodniczej Marcelin. Ich zadaniem jest nie tylko cieszenie oczu odwiedzających, ale służą również promocji edukacji. Wykorzystując zainteresowanie, szczególnie najmłodszych, pracownicy przemycają wiedzę na temat dyni.

Fot. M. Melanowicz

Czytaj także: Zmiany nad Bogdanką. Trwa liczenie drzew, później czas na ryby

Aleksandra Wróblewska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl