Miał dopiero 24 lata. Porwali go i zabili. Dziś mija rocznica

We wtorek, 1 września mija 34. rocznica porwania i zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Młody i dociekliwy reporter wpadł na trop afery związanej z przemytem alkoholu. To pewnym ludziom się nie spodobało.

Morderstwo Jarosława Ziętary było kompletnie bezprecedensowe. To jedyny polski dziennikarz, który przypłacił życiem chęć opublikowania wyników swego śledztwa. Jego artykuły miały pokrzyżować plany przestępców zajmujących się przemytem alkoholu. Dla nich był to wystarczający powód by wydać wyrok na młodego dziennikarza. Jak wykazało śledztwo, ten był torturowany a w końcu został zabity. Jego ciało rozpuszczono w kwasie. Mimo upływu lat nadal wyroku nie usłyszały osoby odpowiadające za morderstwo. W tym roku pojawił się jednak cień nadziei.

Wreszcie jest nadzieja na wyroki

W maju br. sąd okręgowy podjął decyzję o ponownym zbadaniu dowodów dotyczących byłych ochroniarzy Elektromisu. Mirosław R. i Dariusz L. oskarżeni byli o uprowadzenie i udział w zabójstwie Jarosława Ziętary. Sąd pierwszej instancji w 2022 roku uniewinnił podejrzanych. 

W grudniu 2025 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok uniewinniający Mirosława R. i Dariusza L. Sędzia Maciej Świergosz w uzasadnieniu stwierdził, że zgromadzony materiał dowodowy pozwalałby na skazanie ochroniarzy za pomoc w zabójstwie, jednak zgodnie z prawem, proces musi się odbyć ponownie.

– Stało się to, co powinno stać się od samego początku. W czasie rozprawy sąd powiedział, że jego zdaniem materiał dowodowy daje wystarczające podstawy do skazania. Były to bardzo mocne słowa. W końcu znaleźli się sędziowie, którzy spojrzeli na sprawę jak powinni, to znaczy, że jest to mocny i uzupełniający się materiał – komentował w grudniu 2025 roku decyzję sądu Krzysztof Kaźmierczak z Komitetu Społecznego im. Jarosława Ziętary. 

Również i we wtorkowy poranek Krzysztof Kaźmierczak pod domem zamordowanego dziennikarza przy ul. Kolejowej 49 zabrał głos.

fot. M. Melanowicz

– Rok temu, gdy spotykaliśmy się tutaj, nastroje były gorsze – rozpoczął dawny redakcyjny kolega z Gazety Poznańskiej zamordowanego dziennikarza.

Oddali hołd zamordowanemu dziennikarzowi

– Natomiast no po tym roku są jakieś nadzieje. Pierwszy raz sędziowie Sądu Apelacyjnego spojrzeli na sprawę tak, jak powinno się na nią patrzeć od początku. Ten materiał dowodowy jest naprawdę bardzo mocny i tak stwierdzili sędziowie w grudniu ubiegłego roku – powiedział z nadzieją. Jednocześnie wyraził też obawę związaną z upływającym czasem.

– Nie jest generalnie dobre dla tej sprawy, ponieważ 34 lata to jest ten upływ czasu , który wpływa nie tylko na pamięć świadków, ale chyba również na to, że świadkowie umierają – podsumował Krzysztof Kaźmierczak.

Zgromadzeni w rocznicę śmierci dziennikarza złożyli kwiaty pod upamiętniającą go tablicą.

Czytaj także: Zaatakował Ukrainkę za jej narodowość. Policja zatrzymała go nad ranem

Marek Jerzak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl