Lech Poznań szykuje się na pierwszy mecz rundy play-off eliminacji Ligi Europy. Na konferencji prasowej trener Niels Frederiksen mówił o problemach kadrowych, możliwych zmianach w ataku oraz mocnych stronach FC Thun. Duńczyk podkreślił, że mimo absencji kilku zawodników oczekuje zwycięstwa.
Największym problemem Kolejorza pozostaje sytuacja napastników. Kontuzjowany Mikael Ishak nie zagra, a po dziesięciodniowej nieobecności do Poznania ma wrócić Yannick Agnero. Zawodnik wyląduje w Poznaniu dopiero 19 sierpnia. Frederiksen potwierdził, że zarówno on jak i Terry Yegbe znajdą się w kadrze meczowej, choć nie zdradził, czy zobaczymy ich na boisku.
– Ważne jest to, że są do naszej dyspozycji w kadrze meczowej. Ile mogą zagrać po tych dziesięciu dniach nieobecności, to już inna kwestia. Tego nie będę zdradzał – mówił szkoleniowiec.
Trener przyznał, że Lech dobrze poradził sobie bez wysuniętego napastnika w rewanżu z KÍ Klaksvík, gdy po przerwie zdobył cztery gole. Nie zamierza jednak na stałe rezygnować z typowego napastnika.
– W naszym sposobie gry bardzo istotną rolę pełni silny napastnik, który potrafi operować w polu karnym przeciwnika. To, że raz poradziliśmy sobie bez niego, nie oznacza, że powinniśmy tak grać zawsze – zaznaczył Frederiksen.
Gotowy do gry jest Wojciech Szymczak, który opuścił wyjazd na Wyspy Owcze z powodu problemów żołądkowych. Trener potwierdził, że młody zawodnik trenował przez cały tydzień i znajdzie się w składzie.
Lech spodziewa się agresywnej gry FC Thun. Szwajcarzy często stosują wysoki pressing i dużą intensywność bez piłki. Frederiksen zapewnił, że jego zespół przygotował się także na wariant z niższą obroną rywala. Jego sztab szczególną uwagę poświęcił stałym fragmentom gry w wykonaniu rywali. FC Thun zdobył po nich dwie bramki w ostatnim meczu.




