Zabiera butelki z domów, spienięża je i tak odzyskany kapitał oddaje osobom, od których wziął butelki. Nie robi tego jednak kompletnie za darmo.
Na ciekawy pomysł na biznes wpadł Patryk – „Pan od Butelek” z Tulec pod Poznaniem. Jego model biznesowy jest prosty. Zabiera butelki kaucyjne spod domów swoich klientów i oddaje je za nich do butelkomatów. Kaucja za jedną butelkę wynosi 50 groszy – klient dostaje 40 gr , a „Pan od Butelek” bierze 10 gr od sztuki. Czyli w zamian dostaje 20 proc. zwróconej kaucji, a resztę przelewa na konto klienta.
Ten ciekawy biznes działa od niedawna – zaledwie miesiąca. Klienci oddali swoje butelki po raz pierwszy 4 lipca. Inicjatywa aktualnie obejmuje Poznań i kilka miejscowości na wschód od miasta. Bus, do którego zbierane są butelki przyjeżdża do każdej miejscowości co dwa tygodnie.
Czy to w ogóle się opłaca?
Tu jednak pojawia się pytanie – czy taki biznes się opłaca? Ostatnio zarobkami swoimi i swoich klientów pochwalił się sam „Pan od Butelek”.
– 3382 butelki czyli ponad 1350 zł z powrotem na kontach klientów. Tyle zebrałem podczas jednego weekendu. Wszystko przeliczone co do sztuki, kaucja wypłacona prosto na konto klientów. Tak to wygląda od kuchni: podjeżdżam, zabieram worki, przeliczam, wypłacam. Zero jeżdżenia do automatu, zero kolejek – pisze na swoich social mediach „Pan od Butelek”.
Przy 3382 zebranych butelkach w ciągu weekendu sam zarobił około 340 złotych. Ponieważ musi jeździć autem by zbierać i oddawać butelki, wydaje się to być mało opłacalnym biznesem przy aktualnych cenach paliwa. Zwracali na to także uwagę komentujący w social mediach. Jednak Patryk patrzy w przyszłość bardziej optymistycznie. Liczy między innymi na większe spopularyzowanie się nowego przedsięwzięcia.
– Gdyby całość opierała się na 10 groszach od butelki przy jednym odbiorze, to by się nie spinało. I nie ukrywam, przy tych 3,5 tysiąca butelek zarobek nie jest jakiś powalający. Ale 10 groszy to tylko wierzchołek, model stoi na kilku rzeczach na raz, głównie na skali i dobrze poukładanej logistyce – tłumaczy na swoich social mediach Pan od Butelek.
– Jak dokładnie to poukładałem, zostawię już dla siebie. Powiem tylko, że im większy wolumen, tym lepiej to wygląda – dodaje przedsiębiorca, kryjąc część swoich biznesowych sekretów.
Więcej klientów
Według informacji, jakie podaje „Pan od Butelek”, inicjatywa w okolicach Poznania całkiem szybko się rozrasta. W trakcie pierwszego odbioru zebrano 952 butelki. Niecały miesiąc później było ich już ponad 3 tysiące. Aby usługa działała w kolejnej miejscowości, musi się tam zgłosić co najmniej 10 chętnych osób.






