Lech Poznań jest już w połowie przygotowań do sezonu 2026/27, ale nadal nie może skorzystać z jednego ze swoich letnich nabytków. Allahyar Sayyadmanesh wciąż oczekuje na zakończenie procedur wizowych i nie dołączył jeszcze do drużyny. Z podobnym problemem mierzy się także członek sztabu szkoleniowego Andy Parslow.
Mistrzowie Polski przygotowują się do wymagającego sezonu. W ostatnim sparingu pokonali słowacki FK Železiarne Podbrezová 3:1, a już 11 lipca zmierzą się towarzysko z czeskim Bohemians. Kilka dni później, 16 lipca, rozegrają pierwszy oficjalny mecz nowego sezonu. W spotkaniu o Superpuchar Polski przy Bułgarskiej podejmą Górnika Zabrze.
Tymczasem trener Niels Frederiksen wciąż nie ma do dyspozycji Allahyara Sayyadmanesha. Irański skrzydłowy został zaprezentowany jako nowy zawodnik Lecha w połowie czerwca, jednak do tej pory nie rozpoczął treningów z zespołem.
Powodem są przedłużające się formalności związane z uzyskaniem wizy i pozwolenia na pracę w Polsce. Taki sam problem dotyczy również Andy’ego Parslowa, który odpowiada w sztabie szkoleniowym za stałe fragmenty gry.
Jak informuje portal KKSLech.com, na razie trudno określić, kiedy obaj pojawią się we Wronkach. Klub podkreśla, że procedury administracyjne nie zależą od jego działań i pozostaje jedynie oczekiwanie na zakończenie procesu.
Przedłużająca się nieobecność Sayyadmanesha oznacza, że zawodnik traci cenny czas na poznanie drużyny i wymagań trenera Frederiksena. To szczególnie istotne w momencie, gdy do startu sezonu pozostało już niewiele czasu.
24-letni reprezentant Iranu trafił do Poznania jako wolny zawodnik. W przeszłości występował między innymi w tureckim Fenerbahçe, ukraińskiej Zorii Ługańsk, angielskim Hull City oraz belgijskim KVC Westerlo. W reprezentacji Iranu rozegrał dziewięć spotkań.






