1300 pielgrzymów wyruszyło z Poznania na Jasną Górę. Niektórzy już po raz 60.

Około 1300 osób rozpoczęło w poniedziałek drogę z Poznania na Jasną Górę. Przed uczestnikami Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki blisko 300 kilometrów marszu, które pokonają w ciągu 10 dni. Wśród pątników są zarówno debiutanci, jak i osoby, które na szlak wyruszają od kilkudziesięciu lat.

Pielgrzymi wyruszyli po mszy świętej odprawionej w poznańskiej katedrze. Do Częstochowy dotrą 15 lipca. Tegoroczna pielgrzymka została podzielona na 12 grup, w tym m.in. młodzieżową, rodzinną, wyciszenia oraz wielbienia.

Każdego dnia uczestnicy będą pokonywać średnio około 30 kilometrów. Łącznie przejdą około 300 kilometrów.

Po pandemii pielgrzymów jest mniej

Maciej, który bierze udział w pielgrzymce po raz jedenasty, zauważa, że pandemia odbiła się na liczebności grup.

– Z moich obserwacji wynika, że po pandemii jest nas mniej. Te dwa lata przerwy sprawiły, że część osób wypadła z rytmu pielgrzymowania i już nie wróciła. To było bardzo zauważalne – mówi.

Jak podkreśla, motywacje uczestników są bardzo różne i nie zawsze mają wyłącznie religijny charakter.

– Każdy idzie z inną intencją. Są osoby modlące się za bliskich, o zdrowie czy w konkretnych sprawach rodzinnych. Znam też osobę, która jest deklarowaną ateistką, a przez wiele lat chodziła na pielgrzymkę. Tu nie ma jednej reguły – opowiada.

Przyjaźnie na całe życie

Jednym z charakterystycznych elementów pielgrzymki są noclegi u mieszkańców miejscowości znajdujących się na trasie.

Przez pierwsze dni pielgrzymi zatrzymują się głównie u rodzin z Wielkopolski. Dopiero bliżej Częstochowy nocują częściej w remizach strażackich, szkołach czy innych obiektach użyteczności publicznej.

Maciej przyznaje, że z niektórymi gospodarzami pielgrzymów łączą wieloletnie relacje.

– Rodzina, u której zatrzymujemy się w Ostrowie Wielkopolskim, przyjmuje nas od lat. Gdy pierwszy raz tam trafiłem, ich synowie byli w drugiej klasie podstawówki. Kilka lat temu zostałem zaproszony na ich osiemnaste urodziny. Człowiek staje się częścią rodziny, choć początkowo jest zupełnie obcy – mówi.

Nad bezpieczeństwem czuwa służba porządkowa

Bezpieczeństwo tak dużej grupy uczestników wymaga zaangażowania wielu osób. Jedną z nich jest Szemo, który od ponad trzech dekad pełni służbę porządkową.

– To przede wszystkim służba. Naszym zadaniem jest bezpieczne przeprowadzenie grup przez drogi i dopilnowanie, żeby wszyscy dotarli z Poznania na Jasną Górę – tłumaczy.

Jak wyjaśnia, osoby odpowiedzialne za kierowanie ruchem muszą przechodzić specjalne szkolenia i regularnie odnawiać uprawnienia.

– W każdej grupie muszą być co najmniej dwie takie osoby, ale zwykle jest ich więcej, bo służba jest bardzo wymagająca fizycznie i trzeba się zmieniać na trasie – dodaje.

83 lata i 60. pielgrzymka

Wśród uczestników jest również pan Kazimierz, który ma 83 lata. Tegoroczna pielgrzymka jest dla niego wyjątkowa – wyruszył na szlak po raz sześćdziesiąty i zapowiada, że będzie to jego ostatni marsz na Jasną Górę.

Kilka tygodni temu omal nie doszło do poważnego wypadku podczas pracy. Jak wspomina, niewiele brakowało, by został przygnieciony przez wózek widłowy.

Mimo problemów zdrowotnych nie zrezygnował jednak z udziału w pielgrzymce.

– Lekarze pozwolili mi iść, ale tylko fragmentami. Będę pokonywał około dziesięciu kilometrów dziennie – mówi.

Pan Kazimierz pamięta jeszcze czasy, gdy udział w pielgrzymkach nie był mile widziany przez komunistyczne władze.

– Przeżyłem PRL i wiem, jak wtedy to wyglądało. Mimo różnych trudności zawsze znajdowali się dobrzy ludzie, którzy pomagali pielgrzymom – wspomina.

Dla wielu uczestników droga do Częstochowy pozostaje nie tylko religijnym przeżyciem, ale również okazją do spotkań, budowania relacji i doświadczenia wspólnoty, która przez dziesięć dni pokonuje setki kilometrów razem.

Czytaj także: Brama Zachodnia coraz bliżej? Miasto podało nowy termin

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl