W nadchodzącej kolejce Ekstraklasy Kolejorz wybierze się do Szczecina. To tam w sobotę powalczy o utrzymanie dwupunktowej przewagi w tabeli. Pogoń wywalczyła remis przy Bułgarskiej w ostatnich minutach meczu więc teraz jest okazja do odpłacenia się portowcom.
Jest to o tyle istotne, że jak to miało miejsce przez cały sezon, różnice w tabeli są niewielkie. Drużyna ze Szczecina walczy o utrzymanie i ma w ostatnich sześciu meczach sezonu batalie z każdą z drużyn zajmujących aktualnie miejsca w czołowej trójce. Emocji nie powinno zatem zabraknąć, bo obu drużynom będzie bardzo zależało na dopisaniu trzech punktów do aktualnego dorobku. Jakie są szanse Lecha? Czas na bitwę o Szczecin.
Sytuacja w czubie
Lech zwyciężając rewanż w 1/8 Ligi Konferencji powinien był złapać pewność siebie i przekonanie, że może wygrywać z dobrymi drużynami. Okoliczności, w których pomimo zwycięstwa Lechici odpadli z rozgrywek zadziałały jednak inaczej. Skupiając się na samej lidze odnieśli dwa remisy z rzędu. Pierwszy przeciwko Jagiellonii Białystok był o tyle dobry, że utrzymał przewagę nad rywalami o tytuł mistrza polski. Drugi z zajmującym miejsce siódme GKS-em Katowice uszedł na sucho ze względu na kolejny remis Białostoczan i przeplataną formę Zagłębia Lubin. W konsekwencji nad tymi drugimi są dwa punkty przewagi, a nad Jagą trzy. Teraz zespół z Białegostoku zagra z Arką Gdynia i jest to spotkanie, które powinien wygrać. Zespół z Lubina pojedzie do Warszawy zmierzyć się z Legią, która desperacko broni się przed spadkiem. Lech ma najtrudniejszy terminarz, więc w każdym meczu celować trzeba w zwycięstwo.
Poprzedni mecz
Remis na Bułgarskiej był odbierany w kategorii porażki. Nie ma się co dziwić, bo po wyrównanym meczu i wyjściu na prowadzenie na minutę przed końcem, trzy punkty zostały odebrane w pierwszej minucie czasu doliczonego. Lech prowadził mecz, oddawał mnóstwo strzałów, ale nie wypracował tym zwycięstwa. Jednak była to zupełnie inna sytuacja obu drużyn. Lech nie był tak wysoko, a Pogoń tak nisko. Spotkanie tych drużyn to wielkie mecze, nawet bez całego kontekstu walk o utrzymanie i mistrzostwo, który tym razem jeszcze podkręca atmosferę. W tamtym meczu na pierwszy plan wysuwali się boczni pomocnicy. Dla Lecha Luis Palma i Ismaheel zagrali jedne z lepszych spotkań w swoim wykonaniu, w Pogoni udane zawody rozgrywał Kamil Grosicki. Czy tak będzie też teraz?
Jak to może wyglądać?
W tamtym spotkaniu ustawienie gości ze Szczecina było inne niż w ostatnich meczach. Ich kadra również wyglądała inaczej. W ostatnim meczu rekordowy transfer ligi Sam Greenwood nie pojawił się nawet na ławce. W wyjściowej jedenastce nie było także Grosickiego. Portowcy mimo tych niesprzyjających okoliczności wygrali z Piastem Gliwice i przeskoczyli go w tabeli ligowej.
Mecz mimo zwycięstwa nie układał się według ich myśli. Oddali tylko trzy strzały, z których zdobyli dwie bramki. Zresztą cały sezon wygląda w ten sposób, jeśli portowcy zdobywają punkty to po wysokiej skuteczności strzałów i małym czasie utrzymywania przy piłce. Dla Lecha też jest to preferowana gra. Szybki atak i przebłyski indywidualne.
To na gospodarzach spoczywa większa presja. Zarówno wyniku jak i prowadzenia ataków na własnym terenie, przy swoich kibicach. Może zatem okazać się, że tym razem to Lechowi będzie dane zagrać w taki sposób i wykorzystać mankamenty przeciwników. Jedno z pewniejszych założeń to brak remisu w tym spotkaniu, bo dla obu drużyn to będzie porażka. Zresztą Pogoń zremisowała w tym sezonie tylko cztery mecze – dwa z Termalicą, jeden z Radomiakiem i wspomniany wyjazdowy z Lechem. Zazwyczaj grają otwartą piłkę do ostatniej minuty, przez co padają rozstrzygnięcia na korzyść jednej ze stron.





