Rzutem na taśmę! Gol w 96. minucie dał Warcie awans do 1. ligi

To był finał sezonu godny najlepszego scenariusza. Warta Poznań do samego końca drżała o bezpośredni awans do 1. ligi, ale w szóstej minucie doliczonego czasu gry Dmytro Avdeev zdobył bramkę, która uratowała remis 2:2 z Resovią i zapewniła Zielonym drugie miejsce w tabeli. Po roku gry na trzecim poziomie rozgrywkowym poznaniacy wracają na zaplecze Ekstraklasy.

Na stadionie przy Drodze Dębińskiej od początku było czuć ogromną stawkę spotkania. Warta przystępowała do meczu wiedząc, że tylko korzystny wynik pozwoli jej zachować miejsce premiowane bezpośrednim awansem. Presję lepiej zniosła jednak Resovia.

Goście od pierwszych minut byli konkretniejsi, dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej zagrażali bramce gospodarzy. Warta skupiła się przede wszystkim na defensywie, a jej ofensywa długo nie potrafiła znaleźć rytmu. Napastnik Zielonych był osamotniony, dostawał niedokładne podania, za którymi nie nadążało wsparcie z drugiej linii. Frustracja rosła, czego efektem były częste przewinienia i rwany obraz gry.

Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 42. minucie. Mateusz Stanek faulował po raz kolejny i wiele wskazywało na to, że arbiter pokaże mu drugą żółtą kartkę. Sędzia oszczędził jednak pomocnika Warty, a sztab szkoleniowy natychmiast zareagował, zdejmując go z boiska i wprowadzając Michała Smoczyńskiego.

Minutę później Resovia wykorzystała chaos w defensywie poznaniaków. Dawid Bałdyga wyskoczył zza pleców obrońców i po prostym, ale skutecznym rozegraniu znalazł się praktycznie sam na sam z bramkarzem. Pewnym strzałem dał gościom prowadzenie.

Warta odpowiedziała w idealnym momencie. Już w trzeciej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy Marcel Stefaniak podszedł do rzutu wolnego tuż przed polem karnym. Uderzył płasko, pod podskakującym murem. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z defensorów Resovii i po długim słupku wpadła do siatki.

Dramatyczne chwile

Po przerwie emocje nie opadły. W 70. minucie Patryk Romanowski, chwilę wcześniej wprowadzony na boisko, najlepiej odnalazł się po rzucie rożnym i strzałem głową ponownie wyprowadził Resovię na prowadzenie.

W tym momencie sytuacja Warty zrobiła się dramatyczna. Równolegle Olimpia Grudziądz prowadziła ze Świtem Skierniewice, co w tabeli na żywo spychało poznaniaków poza miejsca dające bezpośredni awans.

Co gorsza, to Resovia była bliżej kolejnego trafienia. W 79. minucie Zielonych uratowała skuteczna interwencja bramkarza. Gospodarze ruszyli do desperackiego ataku, ale długo brakowało dokładności i spokoju.

Decydująca akcja nadeszła już w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Po dalekim wrzucie z autu w pole karne Resovii piłka trafiła do Dmytro Avdeeva, a ten strzałem głową doprowadził do remisu 2:2. Chwilę później stadion eksplodował z radości. Ten gol oznaczał nie tylko uratowany remis, ale przede wszystkim bezpośredni awans Warty do 1. ligi.

Sezon pełen wzlotów i upadków

Sezon Warty Poznań był jednak znacznie bardziej złożony niż tylko jeden finałowy mecz. Zieloni przystępowali do rozgrywek po spadku z 1. ligi i konieczności przebudowy zespołu, co od początku ustawiło ich w roli drużyny szukającej stabilizacji, a nie dominacji. Początek sezonu był nierówny, z wyraźnymi problemami w ofensywie i dużą liczbą spotkań, w których Warta miała trudność ze stwarzaniem sytuacji bramkowych. Zespół opierał się głównie na solidnej organizacji gry w defensywie i cierpliwym zbieraniu punktów, często w meczach o niskiej intensywności i minimalnej liczbie goli.

Z czasem Warta zaczęła jednak łapać rytm. Kluczowe okazało się ustabilizowanie gry w środku pola oraz poprawa skuteczności w meczach z bezpośrednimi rywalami do awansu. Zieloni nie byli zespołem efektownym, ale coraz częściej skutecznym, a seria ważnych zwycięstw w drugiej części sezonu pozwoliła im włączyć się na stałe do walki o czołowe miejsca. Równolegle pojawiały się jednak wahania formy i pojedyncze wpadki, które sprawiały, że kwestia awansu była otwarta aż do ostatniej kolejki.

Ostatecznie Warta zakończyła sezon na drugim miejscu, co w kontekście całych rozgrywek można uznać za efekt konsekwencji i umiejętności przetrwania trudniejszych momentów. Drużyna nie była najbardziej widowiskowa w lidze, ale należała do najbardziej zdyscyplinowanych, a to w dłuższej perspektywie okazało się kluczowe. Awans wywalczony w takich okolicznościach, w ostatnich sekundach sezonu, zamknął rozgrywki w sposób, który dobrze oddaje charakter tego zespołu – walczącego do końca, nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się już przesądzone.

Czytaj także: Biała Sobota w Poznaniu. Dziś można bezpłatnie zadbać o zdrowie

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl