Dopiero co odzyskał wolność po miesiącach opieki, a już znów walczy o życie. Jeden z bocianów wypuszczonych przez wielkopolską Fundację Skrzydła Lasu został postrzelony. Sprawą zajmuje się policja.
Jeszcze kilka dni wcześniej wszystko wyglądało jak historia z happy endem. W ośrodku fundacji udało się przez zimę uratować i przygotować do życia na wolności kilkadziesiąt zwierząt, w tym również bociany. Warunki były jednak trudne. Brak pożywienia, a także niskie temperatury sprawiały, że wiele ptaków nie miało szans przetrwać bez pomocy.
Pod koniec marca część z nich wróciła na wolność. Wśród nich był także bocian, który, jak się okazało, długo nie nacieszył się odzyskaną swobodą.
Zaledwie kilka dni później ptak został znaleziony w pobliżu ośrodka z poważnie uszkodzonym skrzydłem. Co więcej, szybko wyszło na jaw, że został postrzelony. Trafił pod opiekę weterynarzy, przeszedł operację, podczas której usunięto śrut.
– Ten biedaczek niestety jest po postrzale, jest już po operacji, ma wyciągnięty śrut – przekazał Piotr Nadolski z fundacji.



To szczególnie bolesna sytuacja dla opiekunów, którzy przez całą zimę walczyli o jego życie. Jak podkreślają, ptak był codziennie doglądany i miał wrócić do naturalnego środowiska w dobrej kondycji.
Sprawa została zgłoszona na policję. Jeśli okaże się, że doszło do celowego działania, sprawcy mogą grozić poważne konsekwencje. Za znęcanie się nad zwierzętami przewidziana jest kara do 3 lat więzienia.
Fundacja apeluje także o wsparcie, które pomoże w dalszym leczeniu i rehabilitacji rannego bociana.




