Kierowca samochodu ciężarowego, który w poniedziałek uszkodził zasilanie w Sątopach, nie uniknie odpowiedzialności. Mimo że uciekł z miejsca zdarzenia, udało się go znaleźć. Za naprawę infrastruktury i zmianę w ruchu pociągów zapłaci ponad 35 tysięcy złotych.
Kierowca ciężarówki wjechał na przejazd kolejowo-drogowy w Sątopach z rozłożonym dźwigiem. Wysunięty żuraw zerwał sieć trakcyjną, a jej elementy spadły także na sąsiedni tor. Kierowcę udało się namierzyć dzięki monitoringowi przy skrzyżowaniu. Nagranie przekazano policji, a ta prowadzi dalsze czynności w sprawie.
Zerwanie sieci trakcyjnej wstrzymało ruch pociągów na linii z Poznania do Berlina. Przez ponad 3 godziny między Opalenicą a Nowym Tomyślem nie przejechał żaden pociąg. Przez kolejnych 11 godzin możliwy był przejazd tylko jednym torem, co wpływało na opóźnienia.
– Konieczne było wprowadzenie zastępczej komunikacji autobusowej. Łącznie, przez jednego nierozsądnego kierowcę, 80 pociągów pasażerskich doznało opóźnień na 3211 minut (1616 min opóźnień pierwotnych dla 19 pociągów i 1595 min opóźnień wtórnych dla 61 pociągów). Bezmyślne zachowanie kierowcy to także zaangażowanie ekip technicznych, które przez 13 godzin naprawiały sieć trakcyjną i udrażniał szlak kolejowy, z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu, w tym pociągu sieciowego – przekazał Radosław Śledziński, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe.
Koszty naprawy zerwanej sieci trakcyjnej, w tym wymiany 39 uchwytów odległościowych i 35 wieszaków, oszacowano na 35 629,17 zł. Do rachunku trzeba doliczyć koszty organizacji komunikacji zastępczej i wstrzymania ruchu pociągów.
Istotne jest również to, że tego dnia tysiące pasażerów nie dotarło na czas do pracy, szkoły czy lekarza. Natomiast kierowcy musieli omijać objazdami zamknięty przejazd kolejowy.
– Będziemy dochodzić odszkodowania z polisy ubezpieczeniowej kierowcy, a jeśli nie pokryje ona wszystkich strat, skierujemy sprawę na drogę cywilną – dodaje Śledziński.
Jak przekazał rzecznik PKP, aż 99 proc. wszystkich zdarzeń na przejazdach kolejowo-drogowych wynika z nierozsądnych decyzji kierowców. Najczęściej ignorują czerwone światło i znak STOP oraz wjeżdżają pod opadające rogatki.


