O aucie zaparkowanym na boisku do siatkówki plażowej nad Jeziorem Strzeszyńskim pisaliśmy w czwartek, 12 marca. Policja dotarła do mężczyzny, który nim kierował. Sprawa ma swój ciąg dalszy.
Wracamy do sprawy kierowcy, który wjechał samochodem na boisko do siatkówki plażowej nad Jeziorem Strzeszyńskim i staranował pobliski ogródek restauracyjny. Gdy policjanci przybyli na miejsce, zastali tam jedynie porzucony samochód ugrzęźnięty w piasku. Kierowcy już przy nim nie było. Funkcjonariusze rozpoczęli jego poszukiwania. Odnaleźli go na ul. Koszalińskiej, gdy leżał na tylnej kanapie taksówki, którą chciał uciec. Został jednak zatrzymany.
To nie było jego jedyne przewinienie
Okazało się, że mężczyzna ma więcej na sumieniu. Noc przed zdarzeniem ukradł z warsztatu samochodowego auto marki Hyundai i30, który był w naprawie. Później przejechał się ulicami Poznania, a swój rajd zakończył nad Jeziorem Strzeszyńskim. Z piasku nie potrafił już wyjechać, więc postanowił porzucić skradzione auto. Jak wskazał alkomat, pirat w momencie zatrzymania miał blisko 2 promile alkoholu we krwi.
Usłyszał zarzuty
25-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem pojazdu oraz kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Grozi mu za to wysoka grzywna, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów oraz kara do 10 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.



Czytaj także: Skrzyżowanie zamiast Ronda Śródka?




