Nie żyje antylopa, która od dziewięciu lat żyła w poznańskim zoo. Odeszła po tym, jak z powodu remontu wybiegu została uśpiona i tymczasowo przeniesiona w inne miejsce.
Piątek rozpoczął się dobrą informacją z poznańskiego zoo – zaginiony manul się odnalazł. Popołudniu przyszły jednak gorsze wieści – nie żyje antylopa. O sprawie jako pierwsze poinformowało Radio Poznań. Antylopa w 2017 r. została przeniesiona do Poznania z Pyszącej koło Śremu, gdzie znajdowała się w nielegalnej hodowli blisko 300 zwierząt. Po odebraniu z rąk właściciela przez kolejne lata mieszkała w poznańskim ogrodzie zoologicznym. W połowie lutego, na czas remontu, przeniesiono ją z jej stałego wybiegu w inne miejsce. Otrzymała środki uspokajające, by łagodnie przejść zmianę. Gdy się wybudziła, pracownicy zoo zauważyli niepokojące objawy, a po dwóch tygodniach zwierzę trzeba było uśpić.
Cytowany przez Radio Poznań Remigiusz Koziński przyznaje, że pracownicy zoo walczyli o zwierzę, ale ich wysiłki na nic się zdały.
– Systematycznie spadała waga ciała, pogarszał się jej stan zdrowia, stąd decyzją całego zespołu, bo zawsze w takim przypadku podejmujemy tą decyzję grupowo, o tym, żeby po prostu pomóc antylopie odejść. Widać było, że bardzo, bardzo się męczy – mówi.
Jak twierdzi Koziński, antylopa odeszła ze względu na swój wiek, choć ten nie był dokładnie znany.
Czytaj także: Będą nocą szukać i słuchać sów. Też wybierz się z nimi do lasu






