W Swarzędzu doszło do zdarzenia, które pokazuje, że empatia i szybka reakcja mogą uratować życie. W poniedziałek około godziny 7.00, mieszkaniec Swarzędza wracając z pracy zauważył mężczyznę opierającego się o przystanek. Choć początkowo chciał iść dalej, sumienie nie pozwoliło mu przejść obojętnie. Zawrócił i zapytał, czy potrzebna jest pomoc. Prawdopodobnie – uratował mu życie.
Mężczyzna, którego stan wskazywał na hipotermię, mówił niewyraźnie i był osłabiony.
„Otrzymałem odpowiedź niewyraźną bełkotliwą. Na przystanku stało jeszcze kilka osób którym się zapytałem jak długo tu stoi ten Pan. Odpowiedź brzmiała z 10 min na pewno – bo tak dane osoby przyszły na przystanek, a mężczyzna już tu był. Rozmawiając twierdził, że godzinę i że chce taksówkę do domu, ale postąpiłem inaczej – zadzwoniłem na numer alarmowy z prośbą o przyjazd pogotowia.” – opisuje zdarzenie mieszkaniec Swarzędza.
Pan Artur oddał mu swoją kurtkę, próbował znaleźć kogoś, kto miałby koc ratunkowy i zadzwonił po pogotowie. Wtedy na przystanku pojawił się autobus linii 490. Kierująca bez wahania podała mężczyźnie folię NRC, swoją kurtkę i ciepłą herbatę z termosu. Zatrzymała autobus i dołączyła do pomocy, przytulając potrzebującego razem z panem Arturem, aby ogrzać go swoim ciałem.
Chwilę później przyjechała policja oraz pogotowie ratunkowe, które zajęło się mężczyzną i przewiozło go do szpitala. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji świadków, mężczyzna uniknął poważnych konsekwencji hipotermii – jego życie zostało uratowane.
Policja potwierdziła nam to zdarzenie. Jak ustalono, mężczyzna miał 44 lata, a jego nieobecność w pracy zgłosiła zaniepokojona żona. Najprawdopodobniej z powodu problemów zdrowotnych przysiadł na przystanku i nie był w stanie samodzielnie wezwać pomocy.









